Gadkowski.pl

CMENTARZ GRZEBALNY W OPATOWIE - HISTORIA

inne publikacje

CMENTARZ GRZEBALNY W OPATOWIE - HISTORIA   

Od czasu, gdy wybudowano na terenie Polski świątynie chrześcijańskie, zmarłych z terenu parafii grzebano na cmentarzach przykościelnych. Kolegiatę św. Marcina w Opatowie zbudowano na wzgórzu. Gdy biskup lubuski Stefan założył miasto na sąsiednim wzgórzu, otoczył je wysokim drewnianym murem obronnym. Mury te objęły także wzgórze kolegiackie. Współczesny mur cmentarza przykościelnego od strony północnej i zachodniej zbudowano w miejscu dawnych obwałowań. Od wschodu dzielił własność kapituły kolegiackiej od terenu nowego miasta głęboki jar, zakończony Bramą Warszawską. Dlatego cmentarz przykościelny, gdy w miarę upływu lat zapełniał się grobami zmarłych parafian, mógł być powiększany - i był poszerzany - tylko w kierunku południowym, aż do traktu wiodącego od Bramy Kieleckiej do Rynku. Ulica ta nosi dziś imię Grota Roweckiego. Podczas budowy nowej plebanii w wykopach fundamentów znajdowało się wiele kości dawnych parafian.

W końcu XVIII wieku stało się jasne, że cmentarze grzebalne w całej Polsce znajdujące się w centrum miast, a nie mające możliwości powiększenia, stanowią zagrożenie dla zdrowia. Dotyczyło to także przepełnionych krypt w świątyniach, gdzie chowano znaczniejszych i zamożniejszych zmarłych.
W roku 1791 roku Komisja Dobrego Porządku Obojga Narodów, wydała zarządzenie o przeniesieniu cmentarzy grzebalnych poza mury miejskie i opróżnienie wszystkich krypt. „grzebanie zmarłych w mieście powoduje fetor nader przykry i zepsucie aury wielce zdrowiu szkodzą .Decyzja ta wywołała gorący sprzeciw parafian, pragnący grzebać swych zmarłych członów rodziny w pobliżu kościoła. Dopiero w 1804 roku, jak podaje Władysław Fudalewski, Prześwietna Rada Miejska Opatowa, zakupiła od wikariuszy kolegiaty półtorej morgi ziemi poza miastem za 270 złotych i tam powstał nowy cmentarz.
Likwidację cmentarza przykościelnego załatwiono w prosty sposób: po prostu splantowano mogiły ziemne. Zapewne były tam grobowce znaczniejszych i zamożniejszych obywateli miasta. Nie wiemy, czy rodziny przeniosły trumny na nowy cmentarz, czy też je zniszczono.
Podczas likwidowania cmentarza przykościelnego przy klasztorze oo Bernardynów epitafia ze zniszczonych grobowców umieszczono na ścianie kościoła.

Na nowym cmentarzu wytyczono proste alejki i alejkami poprzecznymi podzielono cmentarz na niemal prostokątne kwatery. Zmarłych grzebano w prostych, ziemnych mogiłach, lub w obszernych grobowcach, przeznaczonych dla kolejnych zmarłych członków rodziny. Część południową cmentarza przeznaczono na mogiły prawosławnych, rosyjskich urzędników i żołnierzy. Przez okres 100 lat rządów carskich przybyło tu wiele nagrobków prawosławnych, ale do naszych czasów przetrwało ich nie wiele.


Kolorowe ramki na planie ilustrują  fazy powiększania cmentarza opatowskiego

Na planie cmentarza najstarsza część cmentarza grzebalnego otoczona jest niebieską ramką.C
mentarz grzebalny szybko został zapełniony mogiłami zmarłych. Należało więc cmentarz powiększyć. W roku 1872 zakupiono kolejne półtorej morgi ziemi, zapewne także od wikariuszy, gdyż tereny te należały do Dziekana Kolegiaty. Nie odnalazłam wzmianki ile Prześwietna Rada Miejska zapłaciła za nową część cmentarza. W tym czasie obie części cmentarza grzebalnego otoczono kamiennym murem. (Na planie zaznaczono nową część cmentarza zieloną ramką.) Drogę na wzgórze cmentarne obsadzono kasztanami.
Należy sądzić, że przez cały okres XIX wieku na cmentarzu panował porządek. W „Dzienniku Powszechnym” z 1863 roku znalazłam wzmianki o działalności komisji kościelnych i cmentarnych. Choć nie odnalazłam tam wzmianki o takiej komisji w Opatowie. Możemy być pewni, że urzędnicy carscy otaczali cmentarz szczególną opieką, gdyż tu spoczywali ich rodacy.

Nie ma nigdzie ani w prasie, ani w znanych mi publikacjach wzmianki, że w II Rzeczpospolitej komisje cmentarne, pilnujące porządku na cmentarzu opatowskim działały. Cmentarz opatowski był cmentarzem parafialnym i opiekę sprawowali księża.
To były trudne czasy. Kryzys gospodarczy i bezrobocie powodowało upadek moralny różnych grup społecznych. Szukano jakichkolwiek dochodów, więc pojawiły się hieny cmentarne. Zaraz po pogrzebie otwierano trumny, by zabrać ubranie i buty zmarłych, by je  sprzedać. Szukano także kosztowności, danych przez rodzinę na ostatnią drogę.
W okresie międzywojennym zamożniejsi mieszkańcy Opatowa składali na grobach wieńce z metalowych lub papierowych kwiatów. Lecz i te po pogrzebie kradziono.
Parafianie wymyślili sposób na ochronę wieńców. Po pogrzebie zabierano je i przenoszono na korytarz kościoła klasztornego, wiodącego od wejścia do zakrystii.

Wieszano  je na ścianie, by podczas Dni Zmarłych zabierać je, by ozdobić nagrobek lub mogiłę zmarłego. Wieczorem odnoszono ponownie na korytarz klasztorny.

Administratorem kościoła po bernardyńskiego był ks. Karol Targowski. Za opłatą godził się na umieszczenie kolejnych wieńców na korytarzu.
Gdy udawaliśmy się z rodzicami na mszę w kościele po klasztornym, lubiłam czytać napisy na wstęgach wieńców: KOCHANEMU BRATU- WITOLD, KOCHANEMU OJCU SYN I SYNOWA, NIEODŻAŁOWANEJ MATCE – CÓRKA. Sądzę, że tych wieńców było kilkaset. Niektóre umieszczone nisko nad podłogą szeleściły, potrącane przez przechodzących. Widok tego korytarza pamiętają zapewne inni starsi obywatele miasta.
(Z kronikarskiego obowiązku muszę dodać, że oo bernardyni, którzy wrócili w 1939 roku do skasowanego w 1843 roku klasztoru, usunęli wszystkie wieńce.) 

W okresie międzywojennym okresie parafia nie dbała o porządek na cmentarzu Znalazło to odbicie w artykułach prasowych lokalnej gazety „Echo ziemi Opatowskiej”. 

W 1932 roku czytamy” „Gdzie jest dozór cmentarny ?
Miejsce wiecznego spoczynku w Opatowie, gdzie leżą doczesne powłoki naszych najbliższych i najdroższych, jest zaniedbany[...]pastwisko dla kóz, miejsce psich harców i pobliskich szumowin...
Kilka tygodni po tym dramatycznym apelu ukazała się następna notatka p.t. „Niechęć, czy zła wola?”  
„Wzmianka nasza, zamieszczona na skutek wielu głosów i opinii miejscowych obywateli nie odniosła na razie żadnego skutku i nie widzieliśmy, aby cokolwiek przedsięwzięto w kierunku polepszenia i zapewnienia wiecznego spoczynku zmarłym.
W dalszym ciągu krowy, ocierając się o pomniki burzą je, w dalszym ciągu cmentarz jest łąką dla wypasania kóz. Powtórnie więc oświetlamy tę bolesną i przykrą sprawę, mając nadzieję, że władze cmentarne wejdą w tragiczne położenie rodzin zmarłych i że prośba nasza zostanie zrozumianą bez interwencji Jego Eks. Ks. Biskupa Jasińskiego.”
W tym czasie obie części cmentarza zostały całkowicie zabudowane nagrobkami i grobami ziemnymi i należało cmentarz powiększyć.

Apel został wysłuchany. Kanonikiem kolegiaty opatowskiej był w tym czasie ksiądz Hieronim Cieślakowski. W jego życiorysie, zamieszczonym w katalogu prałatów i Kanoników ks. A Bastrzykowski, czytamy: oparkaniono murem 3 morgi przypuszczonego cmentarza grzebalnego, dając nową sklepioną bramę z sygnaturką.

Wybudowano nowy, murowany dom przy bramie cmentarnej jako pomieszczenie dla grabarza z dwoma izbami obok dla ubogich bezdomnych...” Autor życiorysu księdza H. Cieślakowskiego nie podał konkretnej daty wykonanych prac. Nie podano też od kogo zakupiono kolejną część cmentarza i ile za nią zapłacono. Był to zapewne rok 1933.
Ten nowy, „oparkaniony” cmentarz zaznaczono na schemacie czarną ramką.

Murowany dom dla bezdomnych zbudowano w miejscu drewnianego. Mieszkańcy dawnego i nowego domu, bezdomne kobiety i mężczyźni, podczas pogrzebu i w święta zmarłych siadywali przy bramie cmentarza i zbierali datki od żałobników i odwiedzających cmentarz, z prośbą o modlitwę za zmarłych. Władza Polski Ludowej postanowiła zlikwidować żebractwo i bezdomność. W pobliskim Zochcinie w dawnym domu właścicieli Jagnińskich utworzono dom dla bezdomnych. Mimo, że mieli dach nad głową i zapewnione wyżywienie uciekali i znowu żebrali jak dotychczas przed cmentarzem i na stopniach wiodących do kolegiaty. Zabierali ich siłą, ubrani w cywilne ubrania milicjanci i odwozili do Zochcina. Lecz podczas kolejnego odpustu w kolegiacie, znowu siadali na stopniach kolegiaty i milicjanci znów ich odwozili ich do Domu Opieki w Zochcinie. Irena Lisowa, pracownica tego Domu Opieki opowiadała, że jej podopieczni starzy ludzie umierali, ale w ich miejsce przywożono z okolicy kolejnych żebraków z okolicznych miejscowości. Gdy zmarł ostatni żebrak Dom Opieki przekształcono na dom dla niepełnosprawnych. Było to około 1955 roku.
Na cmentarzu w Opatowie od 1945 roku zniszczono wiele cennych nagrobków, zabytków sztuki kamieniarskiej. Wielu mieszkańców Opatowa i okolicznych miejscowości pragnęło wybudować grobowiec w starszych częściach cmentarza. Burzono więc jakiś grobowiec, plantowano ziemię i okazywano proboszczowi puste miejsce. Wydawał wtedy pozwolenie na zbudowanie nowego grobowca. Nigdy się nie dowiemy ile takich zabytków sztuki zniszczono. Starsi mieszkańcy pamiętają zapewne, że od alejki, aż do muru od strony północnej było wiele starych grobowców. Ocalało zaledwie kilka. Obecnie znajdują się tu lastrykowe, granitowe, a nawet marmurowe grobowce, a daty napisów nagrobnych wskazują, że zbudowano je kilkanaście lat temu.
Działacze Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Opatowskiej zwracali się do kolejnych władz miasta, by założyć nowy, komunalny cmentarz na terenie przylegającym do cmentarza, obok tzw. cmentarza cholerycznego. Stary cmentarz byłby zamknięty. Niestety powtarzane apele i prośby nie spotkały się ze zrozumieniem.
W roku 2009 z inicjatywy starostwa wszystkie groby zarówno ziemne jak i grobowce zostały sfotografowane i opisane przez studentów Politechniki Warszawskiej.

Zniszczenie któregokolwiek nagrobka lub mogiły ziemnej byłoby udokumentowane.

Akcja spisywania nagrobków na cmentarzu opatowskim nie dotyczyła tzw. cmentarza cholerycznego. Chociaż na nim pochowani zostali także parafianie i zachowało się kilkanaście zabytkowych nagrobków.

BIBLIOGRAFIA
Echo Ziemi Opatowskiej, dwutygodnik  rok 1932
Bastrzykowski Aleksander. Kolegiata św. Marcina w Opatowie i jej kapituła 1948 rok.

Tekst Aleksandra Gromek Gadkowska
5 grudnia 2010