Gadkowski.pl

HELENA PRZYBYLSKA nauczycielka szkoły Nr 1 w Opatowie

inne publikacje



                                               
HELENA  Z PRZYBYLSKICH
STELMASZYNSKA
1906-2000
   
Helena Przybylska, córka Adama Przybylskiego i Adeli z Bugajskich urodziła się 19 maja  1906 w Omsku na dalekiej Syberii. Pradziadkiem Heleny – ze strony matki - był Franciszek Sitnicki uczestnik Powstania Styczniowego 1863 roku – jego córka wyszła za Marcelego Bugajskiego, który też jako chłopiec brał udział w powstaniu i był to dziadek Heleny Przybylskiej. Jedna z córek Marcelego Adela wyszła za mąż za Adama Przybylskiego.
Adam Przybylski urodzony w Radomiu, w końcu XIX wieku został zesłany do Omska  jako niebezpieczny uczestnik  spisku anty carskiego. Tu poznał i poślubił Adelę Bugajską. W tym małżeństwie przyszło na świat 6 dzieci: 3 synów i 3 córki. Jedną z nich była Helena. Helena była czwartym dzieckiem. Starsi od niej byli Eugeniusz, Edward i Wanda, młodsi Sylwia i Ludwik.
Adam Przybylski był w Omsku właścicielem fabryki teodolitów, zatrudniającej kilkudziesięciu jeńców austriackich i węgierskich. Pozostawali oni na utrzymaniu Adama.

Mieszkali w barakach na tzw. drugim podwórku przy Nikołajewskim Prospekcie 28. Jest to o tyle ciekawe, że ilustruje długą drogę, jaką przeszli skazańcy Polacy. Po odbyciu zasądzonej kary kazamatów, było tzw. „swobodnoje posielenje”- czyli obowiązek osiedlania się w promieniu 100 km od Omska. W pierwszych latach XX wieku stanowili wraz z zesłańcami Rosjanami elitę kulturalną i gospodarczą Omska i innych syberyjskich miast.
Helena Przybylska ukończyła 4 klasową „Szkółkę Dobroczynności” z wykładowym językiem polskim. Po jej ukończeniu kontynuowała naukę w gimnazjum rosyjskim, gdyż  średnich szkół z wykładowym językiem polskim w Omsku nie było. Podobne wykształcenie zapewnili rodzice pozostałym dzieciom.
W 1922 roku ojciec Heleny uzyskał z pomocą Ambasady Polskiej pozwolenie na powrót  do Polski. Z Omska rodzina Heleny przeniosła się do Radomia, rodzinnego miasta Adama Przybylskiego.
Adam Przybylski projektował założenie w Radomiu niewielkiej fabryki urządzeń mechanicznych, lecz dwaj wspólnicy zdefraudowali przywiezione z Syberii fundusze.

Sytuację uratował dawny znajomy Adama, zatrudniając go jako kierownika warsztatów  mechanicznych. Na skutek przepadku mienia, córki kontynuowały naukę w Seminarium Nauczycielskim, a synowie w Szkole Technicznej, gdyż nauka w nich była bezpłatna.
Po przyjeździe do Radomia Helena rozpoczęła naukę w Państwowym Seminarium Nauczycielskim. Po jego ukończeniu w 1927 roku i zdaniu egzaminu kwalifikującego otrzymała skierowanie do pracy w jednoklasowej szkole w Rekówce, w gminie  Ciepielów,  a  po roku  przeniesiono ją do szkoły powszechnej w  Ciepielowie, w której pracowała aż do 1936 roku.
W latach 1936/1937 Helena Przybylska zrezygnowała z pracy w szkole w Ciepielowie i wyjechała do Lwowa, gdzie ukończyła roczny, Wyższy Kurs Nauczycielski.
Były to wykłady i ćwiczenia prowadzone przez profesorów Uniwersytetu Lwowskiego. Po wojnie uznawano WKN za równoważny z pomaturalnym Studium Nauczycielskim.
Po ukończeniu kursu 1 lipca 1937 roku Helena otrzymała na własną prośbę z inspektoratu Szkolnego w Ostrowcu przeniesienie z etatu w Ciepielowie na stanowisko nauczycielki   w siedmioklasowej szkole  powszechnej Nr 1 w Opatowie. Zamieszkała w na pięterku domu Marii i Jerzego Stelmaszyńskich.


Zdjęcie domu pp. Stelmaszyńskich
foto K Gadkowski 2009 rok

W budynku szkolnym szkoły Nr 1 gdzie pani Helena Przybylska podjęła pracę było 8 pomieszczeń: 7 klas i pokój nauczycielski. Szkoła była wyposażona w pomoce szkolne, więc praca pedagogów była o wiele łatwiejsza, niż w wiejskich szkołach.


Budynek w którym niegdyś mieściła się Szkoła Nr 1 w Opatowie
Obecnie mieszkają w niej lokatorzy
Foto K. Gadkowski 2007 rok.

We wrześniu 1939 roku, gdy rozpoczęła się II Wojna Światowa, zamknięto wszystkie szkoły na terenie miasta Opatowa. Dopiero pod koniec października zostały ponownie otwarte, lecz miały działać według zarządzeń okupanta. Dzieci polskie z Generalnego Gubernatorstwa powinny tylko umieć pisać i rachować, skreślono więc z programów naukę języka polskiego, historii literatury, historii i geografii. Trafiłam do klasy, której wychowawczynią była pani Helena Przybylska. Wszystkie nastolatki we wszystkich szkołach komentują wygląd swoich „pań”. Sportowy strój swej wychowawczyni moje koleżanki przyjmowały z aprobatą, a zmiana bluzeczki pod swetrem czy żakietem zostawała natychmiast zauważona i skomentowana.


Pani Helena Przybylska w otoczeniu uczniów.

Pani Helena Przybylska była bardzo lubiana. Uczennice przynosiły jej do domu kwiaty i owoce z przydomowych ogródków. Wdzięczni rodzice podrzucali niekiedy kilka jajek, czy kurę, wiedząc, że pensja nauczycielki jest bardzo skromna. W latach 1939 - 1948 wszystkie dziewczynki miały tzw. pamiętniki, niewielkie oprawione książeczki, które dawały do wpisania koleżankom i nauczycielkom. Zachował się jeden taki pamiętnik, w którym wpisała się pani Helena Przybylska.


               
Pani Helena Przybylska mimo wyraźnych zarządzeń władz okupacyjnych nie bała się uczyć dzieci „zakazanych” przedmiotów. Z klasy, której była wychowawczynią, zostawiała  po lekcjach grupkę uczniów, którym opowiadała o historii Polski, innego dnia była to lekcja historii literatury, na której opowiadała o wielkich pisarzach i poetach, cytując z pamięci fragmenty ich wierszy. Na „lekcji ” geografii nauczycielka narysowała na tablicy granice Polski (inne niż dzisiejsze) naszkicowała bieg Wisły i jej dopływów pisząc ich nazwy. „ Biała, Soła Raba...” Dziewczęta miały powtarzać je półgłosem tak długo, aż do czasu gdy potrafiły je wyrecytować bez pomyłek. Tą samą metodę zastosowała pani Helena Przybylska by wyuczyć dziewczęta odróżniać w piśmie „ch” od „h”. Na którejś „lekcji po lekcjach” podała kilka wyrazów, w których występuje litera „h” Słuchaczki powtarzały je razem z nauczycielką, aż zapamiętały. W kolejnych dniach do tych początkowych wyrazów dokładała kilka następnych i znowu je powtarzano z poprzednimi, aż powstała i została zapamiętana cała lista. To stara scholastyczna zasada średniowieczna, stosowana przez bakałarzy w parafialnych szkołach „Repetitio mater  studiorum est”. Stara to metoda, ale jakże skuteczna i bardzo praktyczna. Gdy w następnych latach w średniej szkole pisząc jakiś tekst w którym było słowo, którego nie wiedziałam jak napisać, powtarzałam w myśli całą listę wyjątków nauczoną na „zakazanych lekcjach”: herold, hetman husarz, hufiec, hasło, hełm, halabarda……Jeśli tego słowa nie było  na owej liście  wiedziałam na pewno, że muszę je napisać przez „ch”. Dopiero po kilku latach wydano słowniki ortograficzne.
                                           .
Pani Helena Przybylska była osobą bardzo taktowną i spokojną. Nie podnosiła głosu, nie karała uczniów, gdy nie odrobili lekcji. Tym, którym dość trudno przychodziło przyswajanie wiadomości, tłumaczyła cierpliwie, a potem chwaliła delikwenta, że jednak potrafi się nauczyć.
Podczas okupacji stworzono w Opatowie i w powiecie sieć tajnych kompletów, w których nauczyciele po swoich lekcjach uczyli dzieci i młodzież tych przedmiotów, które były zakazane. Pani Helena Przybylska także miała uczniów, których rodzice chcieli, by ich dzieci poznały historię Polski i historię literatury, zarówno na poziomie szkoły powszechnej lub średniej. W publikacjach powojennych, znalazło się tylko kilka kompletów tajnego nauczania w Opatowie z podaniem nazwisk nauczycieli. W tych spisach nie ma nazwiska pani Heleny Przybylskiej. Tłumaczenie jest proste. Po wysiedleniu mieszkańców Opatowa, nie wrócili dawni wykładowcy, nie wrócił organizator tajnych kompletów ksiądz Feliks Staszak, rodziny wysiedlonych powróciły do swych domów, nie wróciła także do Opatowa pani Helena Przybylska. Gdy
po zakończeniu okupacji miejscowi nauczyciele usiłowali spisać wykładowców i uczniów  mieli  duże kłopoty i ich spisy są niepełne.
Pani Helenie Przybylskiej zaliczono okres tajnych kompletów do wysługi lat, ale ta wiadomość nie dotarła do autorów wspomnień o tajnym nauczaniu w Opatowie.
Otrzymała także medal Komisji Edukacji Narodowej przyznawany za szczególne zasługi dla szkolnictwa polskiego ze szczególnym uwzględnieniem tajnego nauczania.
Pani Helena Przybylska pracowała w szkole powszechnej Nr 1 do końca roku szkolnego 1943 - 1944 roku, gdy w pobliżu miasta zatrzymał się front walk nacierających  wojsk Armii Czerwonej i cofającej się armii niemieckiej. Ze względu ma częstą wymianę ognia artyleryjskiego i bombardowań, szkoły we wrześniu 1944 roku nie zostały otwarte.

6 stycznia 1945 roku ludność Opatowa została wysiedlona, i Helena Przybylska zatrzymała się u znajomych w Ostrowcu. W 1945 roku wyjechała do Chełmży, gdzie mieszkała jej siostra z rodziną.  Pracowała tam jako nauczycielka w szkole podstawowej, a także studiowała przez 3 lata w Toruniu na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika stworzonym siłami profesorów Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie.

Od 1 września 1946 na własną prośbę została przeniesiona do Torunia, gdzie podjęła pracę jako nauczycielka w Liceum Ogólnokształcącym dla dorosłych. Po dwóch latach pracy 7 września 1948 roku została przeniesiona z Torunia do szkoły dla dorosłych w Inowrocławiu.
Zmiana miejsca pracy związana była z decyzją poślubienia w sierpniu 1948 roku Józefa Stelmaszyńskiego.


Józef Stelmaszyński
1923-1993

Józef Zygmunt Stelmaszyński, urodził się 16 marca 1923 roku w Opatowie. Był synem Marii z Babickich (1893-1980) i Jerzego Stelmaszyńskiego (1880-1960).

Absolwent Liceum Budowlanego dostał przydział pracy do Przedsiębiorstwa Prac Budowlanych w Inowrocławiu. W kolejnym roku dostał przydział pracy na budowę kopalni Mątwy pod Inowrocławiem.
5 października 1949 roku w szpitalu miejskim w Inowrocławiu przyszła na świat ich córka Grażyna.
Helena Stelmaszyńska na własną prośbę została przeniesiona na stanowisko nauczycielki Liceum pedagogicznego dla Wychowawczyń Przedszkoli w Radomiu.

W Radomiu mieszkało kilku członków rodziny Przybylskich. Zwolniło się właśnie mieszkanie brata Heleny Ludwika, który został służbowo przeniesiony do Warszawy.

Mąż Heleny dostał pracę przy budowie cementowni Wierzbica – i rodzina przeniosła się do Radomia. Zamieszkali przy ulicy Mickiewicza, potem zmienili mieszkanie na lokal przy ulicy Mochnackiego. Ostatni ich adres to ulica Cicha 8/10 m.200.
Helena Stelmaszyńska kilkakrotnie zmieniała miejsce pracy. Pracowała w kilku szkołach radomskich jako nauczycielka. Na emeryturę przeszła w 1971 roku, gdy ukończyła 65 lat.

Córka Heleny i Józefa Stelmaszyńskich Grażyna, po otrzymaniu świadectwa dojrzałości w 1967roku rozpoczęła studia w Lublinie na wydziale Humanistycznym UMCS ( filologia polska), które ukończyła w 1972. 28 czerwca 1972 roku poślubiła Andrzeja Matyszkiewicza. Zamieszkali w Warszawie. Ich syn Jakub przyszedł na świat 2 października 1974 roku. Po ukończeniu studiów lingwistycznych na UW rozpoczął prace zawodową. Ożenił się z Małgorzatą Gontowską. Są rodzicami dwu córek Igi Barbary i Agaty Olgi. Dziewczynki urodziły  się w 2006 i 2008 roku. Ich przyjścia na świat nie doczekała  Helena, chociaż doczekała ukończenia studiów przez wnuka.
24 lutego 1993 roku zmarł mąż Heleny Józef Stelmaszyński. Pochowany został na cmentarzu w Radomiu przy ulicy Limanowskiego.

Pani Helena z Przybylskich  Stelmaszyńska zmarła  11 sierpnia  2000 roku  w Warszawie,  przeżywszy lat 94. Pochowano ją w grobowcu rodzinnym na cmentarzu w

Radomiu obok męża Józefa, ojca Adama  (zm. w 1934) i  brata Eugeniusza (1975).
Na tym samym cmentarzu w Radomiu pochowano matkę Heleny Stelmaszyńskiej Adelę z Bugajskich Przybylską (1964)



Ostatnie 5 lat życia Mama mieszkała z nami  w Warszawie i pod Warszawa, gdzie zamieszkaliśmy rok przed Jej śmiercią. Bardzo była schorowana, ale liczne pobyty w szpitalu znosiła z niezwykłym hartem ducha i siłą zadziwiającą wszystkich, z lekarzami na czele. Po złamaniu stawu biodrowego i operacji (w wieku 92 lat!) po kilku dniach rozpoczęła rehabilitację i poruszała się po kilku tygodniach bez laski. Pani doktor opiekująca się Mamą w ostatnich miesiącach Jej życia, godzinami słuchała opowieści „syberyjskich” i wspomnień o uczniach. Nauczycielstwo było jej tarczą herbową, powołaniem. Nauczyciel był synonimem uczciwości, bezinteresowności, pasji społecznikowskiej. „Lubię go, jest mężem nauczycielki” mówiła o jednym z naszych przyjaciół..
Mojej Mamie sprawiłam wiele bólu swoim przyjściem na świat. Ważyłam 4900 g, byłam największym dzieckiem jakie przyszło od zakończenia wojny na świat w szpitalu inowrocławskim. Mama miała wtedy 43 lata. Bardzo chorowała po moim urodzeniu, ale nie narzekała i nie skarżyła się. Organizm hartowany w dzieciństwie surowym klimatem miał zdolności regeneracyjne, a duch niezłomny tylko je zwielokrotniał. Mama lubiła ludzi, spieszyła z pomocą każdemu, kto o nią poprosił. Rodzinie, sąsiadom, uczniom dawała energię, serce, czas. Śmiała się głośno i chętnie, mimo różnicy wieku pomiędzy Nią i Ojcem w zachowaniu i odczuciu znajomych – nie zauważało się, ani nie pamiętało, że nie byli równolatkami. Opowiadała kolorowo, czasem ubarwiając trochę anegdoty i wspomnienia. Umiała też słuchać. Wierzyła
ludziom, aż do naiwności – i ponosiła tego konsekwencje. Ale to też nie pozwalało Jej się starzeć. W jednej z kart szpitalnych młody lekarz napisał – wiek pacjentki niezgodny z wiekiem metrykalnym. To dopiero był komplement !
Usiłuję spłacić dług wobec mojej Mamy najlepiej jak umiem- ucząc już 30 lat. Bardzo bym chciała, żeby Mama była ze mnie dumna i w dzienniku, który niewątpliwie trzyma pod pachą napisała; Grażyna M. – ocena z zachowania- dobra.” (Grażyna Matyszkiewicz)

           

Nagrobek Heleny z Przybylskich Stelmaszyńskiej

Życiorys pani Heleny Stelmaszyńskiej na podstawie dokumentów udostępnionych przez córkę zmarłej Grażynę Matyszkiewicz

Aleksandra Gromek Gadkowska
8 grudnia 2010