Gadkowski.pl

HISTORIA CMENTARZA ZWANEGO CHOLERYCZNYM W OPATOWIE cz 1

inne publikacje

Po raz pierwszy epidemia cholery wywołana paciorkowcem cholery, pojawiła się w 1781 roku.  Ogarniała kolejno wszystkie kontynenty i zabiła kilka milionów ludzi. W Europie pojawiła się w 1815 roku, a w 1831 roku w Opatowie odnotowano pierwszych chorych i zmarłych na cholerę.
Stłoczeni mieszczanie opatowscy za rozwalającymi się murami - niegdyś obronnymi – mieli bardzo złe warunki higieniczne: wodociągi i kanalizacja już nie działały, nieczystości wylewano wprost na ulicę, a w mieście było tylko 2 studnie, więc wodę noszono z Opatówki. W tym czasie miasto liczyło około 4.500 mieszkańców w tym połowa Żydów. Niewielki procent mieszkańców było zamożnych lub względnie zamożnych, ale większość stanowił plebs - ludzie bez zawodu, drobni handlarze, „kobiety powłóczne”, włóczędzy i żebracy, którzy gnieździli się w niewielkich izdebkach przybudówek, nieraz po kilkanaście osób. Byli źle odżywieni, a więc łatwo ulegali zakażeniu.
Nie znano przyczyny choroby, ale wiedziano, że rozprzestrzenia się przez kontakt z chorym i zmarłym. Dlatego zmarli nie mogli być grzebani na istniejącym od 1804 cmentarzu grzebalnym w Opatowie, więc Urząd Miasta Opatowa zakupił od wikariuszy 1 morgę gruntu oddaloną kilkaset metrów od cmentarza grzebalnego, z przeznaczeniem na groby zmarłych na cholerę z miasta i parafii Kolegiaty św. Marcina.
(Wg pomiarów w 2007 roku było to 1.13 ha)
Zamknięto wszystkie urzędy,  kramy i warsztaty rzemieślników. Urząd Miasta oddał władzę wyznaczonemu burmistrzowi „powietrznemu” (epidemie nazwano wówczas „powietrzem” - w domyśle zatrutym).


                  Powiew powietrza niosącego cholerę

Mianowany urzędnik „powietrzny” zatrudniał pomocników, którzy znaczyli wapnem krzyże na drzwiach domów gdzie mieszkali chorzy lub zmarli mieszczanie. To on zatrudniał robotników kopiących groby i woźniców, którzy odwozili na cmentarz zwłoki zmarłych.
Obok siebie grzebano wyznawców różnych religii: prawosławnych, gdyż w mieście stacjonowali żołnierze carscy i mieszkali urzędnicy rosyjscy wraz z rodzinami, wyznawców judaizmu i katolików. Chowano ich bez trumien. Nie było dość drzew w okolicy i nie było stolarzy, którzy by zbijali choćby prymitywne trumny. Zmarłych posypywano wapnem przed zasypaniem mogiły.
Przez środek cmentarza biegła ścieżka, którą przywożono zmarłych i grzebano ich po obu jej stronach.

Nie wiemy ile ofiar zmarło podczas pierwszej epidemii, choć wiemy, że pierwsza epidemia zabrała największe żniwo. W kolejnych epidemiach jej żniwo nie było tak obfite, gdyż nie wszyscy zarażeni w pierwszej zarazie zmarli. Niektórzy przeżyli. W ich ciałach wytworzyły się ciała odpornościowe, więc w kolejnych epidemiach nie zachorowali.
Po ustaniu epidemii rodziny opłakały swoich zmarłych, odprawiano dziękczynne modły za ustanie epidemii i życie miasta wracało w utarte koleiny. Handlarze otworzyli kramy, rzemieślnicy warsztaty, tylko w świątyniach wznoszono gorące modły: „od powietrza, głodu ognia i wojny – zachowaj nas Panie
Minęło kilka lat i epidemia ponownie, w 1837 roku opanowała miasto i okolicę, przywieziona na wozach handlarzy, przyjeżdżających na liczne jarmarki i odpusty do Opatowa. Panika ogarnęła mieszkańców. Zamożniejsi wywozili rodzinę z zapasem żywności do okolicznych lasów,  niektórzy rozbijali namioty na pobliskich polach, byle dalej od chorych i umierających. Chcieli uchronić siebie i swych bliskich od pełnej cierpienia okrutnej śmierci.
„… Krtań jest bez głosu, chory prędzej oddycha płuca przepuszczają z żył do tętnic krew nieukwasorodnioną, stąd zimno, posinienie, przerwanie czynności pokarmowych i innych narządów, brak wssania, wydzielania żółci i moczu, stąd kurcze bolesne jelit, rozwolnienie tak, że chory ma w kilku godzinach twarz sino - sardoniczną, oczy zapadają się, nos ściąga, na skórze pozbawionej sprężystości powstają zmarszczki i fałdy, powstają skurcze bolesne, ale tylko nerwy ruchu są dotknięte. System nerwowy czucia tak mało jest zainteresowany, że mózg do ostatniej chwili swobodnie działa.[…] Chory z całą przytomnością umysłu widzi jak śmierć się zbliża i wreszcie zachodzi..”

Kolejne epidemie dotknęły mieszkańców Opatowa i okolic w 1850 oraz w 1857 roku.
Prześwietna Rada Miasta postępowała wówczas schematycznie. Życie w mieście zamierało, a kolejny „burmistrz powietrzny” pełnił swe obowiązki i na cmentarz choleryczny wywożono kolejnych zmarłych
Nigdy nie dowiemy się ilu opatowian zmarło podczas kolejnych epidemii. Rósł szereg bezimiennych grobów

Dopiero podczas ostatniej epidemii zgony na cholerę odnotowane zostały w Księdze Zgonów parafii św. Marcina w Opatowie.  Epidemia trwała od 3 sierpnia 1857 do 12 października 1857 roku. Odnotowano tam 77 zgonów.  W mieście zmarło tylko 33 osoby, a 44 w okolicznych wsiach. Liczba 77 dotyczy tylko zmarłych katolików, ale być może była wyższa, gdyż nie ma danych, ilu w tym czasie zmarło wyznawców innych religii. Pochowano ich także na cmentarzu cholerycznym. Na grobach nie umieszczano tabliczek nagrobnych, więc choć znamy ich nazwiska nie znamy miejsca ich mogił.
Lęk przed zakażeniem cholerą był tak wielki, że nikt z mieszkańców nie odwiedzał cmentarza cholerycznego, choć tam leżeli zmarli członkowie ich rodzin.

W 1872 roku, 15 lat po ostatniej epidemii cholery cmentarz grzebalny zapełnił się grobami i Prześwietna Rada Miasta Opatowa zakupiła od wikariuszy kolejną działkę z przeznaczeniem na miejsca grzebalne. Wówczas zetknęły się oba cmentarze: grzebalny i choleryczny. Obie te działki cmentarza grzebalnego otoczono murem kamiennym, z których część wschodnia, północna i zachodnia zachowały się do dziś.  Mur odgrodził wówczas cmentarz grzebalny od cmentarza cholerycznego.



                
Kolorowe ramki na planie ilustrują fazy powiększania cmentarza opatowskiego Najstarsza część cmentarza grzebalnego z 1804 roku oznaczona jest niebieską ramką. Zielona ramka oznacza działkę zakupioną w 1872 roku.


Zapomniany, opuszczony cmentarz choleryczny przez wiele lat zarastał trawami i chwastami, które wiatr nawiewał z okolicznych pól. 

Lektura.
1. Jan Chądzyński - Cholera w roku 1865.  Lwów. Wydanie Autora.
2. Jan Chądzyński – Cholera, jej etymologia, historia, natura, fizjologia,, anatomia, patologia, objawy, rozpoznanie, rokowanie, ochrona, leczenie.  Lwów z Drukarni Narodowej W. Naniewskiego 1873 rok.
3. Jan Nepomucen Chądzyński – Historyczno statystyczne  opisy miast starożytnych w Ziemi Sandomierskiej.
4. Internet – Cmentarze choleryczne.


Ziemia obu cmentarzy należała do gminy Opatów, ale cmentarzami grzebalnymi zarządzali kolejni księża kolegiaty. Za miejsce na mogiłę na cmentarzu grzebalnym pobierano dość wysoką opłatę. Nie pobierano jej za miejsce na cmentarzu cholerycznym.
W końcu XIX i na początku XX wieku cmentarz choleryczny traktowano, jako cmentarz zakaźny. Grzebano na nim zmarłych w opatowskim szpitalu zakaźnym na panujące wówczas epidemie tyfusu plamistego i brzusznego. W murze, oddzielającym oba cmentarze wykuto wyrwę, przez którą mógł przejechać wóz, wiozący trumnę zmarłego. Także za miejsca na ich groby nie pobierano opłat. Była to, więc utrwalona tradycja i ubodzy mieszkańcy miasta i okolicznych wsi skorzystali z tej możliwości.

Gdy w Opatowie, lub w którejś z okolicznych wiosek zmarł członek ubogiej rodziny organizowano pogrzeb. Zamawiano u stolarza trumnę, a na cmentarzu cholerycznym oczyszczano z chwastów, krzewów i młodych drzewek wybrane miejsce na grób i wykopywano mogiłę. 
To były bardzo skromne pogrzeby. Wóz do przewiezienia zmarłego należało pożyczyć, by w sezonie prac rolnych odpracować wartość wynajmu. Obok trumny szli członkowie rodziny zmarłego i sąsiedzi, śpiewając nabożne pieśni.  Na cmentarz grzebalny wjeżdżano główną bramą i prawą alejką docierano do cmentarza cholerycznego. Przez wyrwę w murze oddzielającym oba cmentarze, docierano do wykopanego wcześniej grobu. Tu po odśpiewaniu kościelnych pieśni i odmówieniu wielu modlitw za spokój duszy zmarłego usypywano ziemną mogiłę. Temu skromnemu pogrzebowi nie towarzyszył kapłan. Koszt uroczystej Mszy św. i konduktu na cmentarz przekraczał możliwości płatnicze ubogiej części społeczeństwa
Spoczywają tu obok siebie, pracownicy folwarczni z okolicznych dworów, członkowie rodzin komorników, bezrolnych i małorolnych, zubożałych handlarzy, rzemieślników, urzędników bez pracy - najniższy szczebel drabiny społecznej.

Nigdy nie będziemy wiedzieli na pewno, ile takich pogrzebów odbyło się na cmentarzu cholerycznym od 1905 do 1939 roku. Jeśli zaryzykujemy stwierdzenie, że było ich kilkaset – będziemy zapewne bliscy prawdy.


    ---------------