Gadkowski.pl

historia Rodziny Trojanów - dalszy ciąg - życiorysy Bogdana i Leszka Trojanów

inne publikacje


Bogdan – Stanisław Trojan 1908 - 1949

Bogdan - Stanisław Trojan, syn Marii – Józefy z Siweckich  i Franciszka Trojana urodził się w Opatowie dnia  9 listopada 1908 roku.
Okres niemowlęctwa i wczesnej młodości przeżył Bogdan w dobrych warunkach materialnych, pielęgnowany przez mamki i niańki i otoczony opieką szczęśliwej rodziny.
Niestety żadne dokumenty, listy czy zdjęcia nie zachowały się z tamtego okresu.
Gdy zmarł jego ojciec Franciszek, Bogdan miał tylko 6 lat.
Zamieszkał wraz z matką w Lublinie, gdy matka i jej wszystkie dzieci opuściły Opatów.
Sytuacja Bogdana zmieniła się wówczas diametralnie. Matka zajęta nieformalnym uczuciowym związkiem z Władysławem Białkowskim rozpoczętym jeszcze w Opatowie, nie miała wiele czasu dla Bogdana.  Musiała sama zająć się pielęgnowaniem kolejnego nowonarodzonego dziecka Władysława Białkowskiego, który urodził się 12 sierpnia 1917 roku. Nie miała pieniędzy by wynajmować niańki.
Bogdan tracił także kontakt z rodzeństwem. W 1918 roku jego najstarszy brat Franciszek - Leonard wstąpił do Wojska Polskiego, a pozostałe dzieci umieszczono w szkołach z internatem. Gdy matka Bogdana przeniosła się do Poznania i zamieszkała w jednym z mieszkań kamienicy należącym do Władysława Białkowskiego, Bogdan jej towarzyszył.
Można postawić pytanie:  dlaczego matka Bogdana nie zadbała o wykształcenie syna? Ale na to pytanie nikt już dzisiaj nie odpowie.
Nie mający stałego zajęcia dorastający Bogdan korzystał z kasy matki, elegancko ubrany uczęszczał do teatrów w Poznaniu.  Oglądał interesujące spektakle i być może wówczas doszedł do wniosku, że i on ma talent aktorski i wykorzystanie tych zdolności zapewni mu stałe, intratne zajęcie.
Nie wiadomo czy ktoś z poznanych w kuluarach teatrów aktorów ułatwił mu kontakty ze znanymi aktorami w Argentynie i nie wiadomo kto sfinansował jego podróż.  Gdy skończył 18 lat w 1926 roku opuścił Polską. Być może Bogdan chciał zmienić środowisko domowe i gdy ukończył 18 lat postanowił wyjechać do Argentyny, by tam zamieszkać na stałe.
6 czerwca 1926 roku Bogdan napisał do matki z Buenos Aires list na ozdobnym papierze listowym artysty operowego Mario Alfaro, którego był gościem.
 (fragmenty listu):
 „...Ja zajechałem do Argentyny szczęśliwie, nie chorując wcale na okręcie. Nie rozpisuję się bardzo o mojej karierze. Jestem obecnie u tego aktora, który jest aktorem operowym, u niego będę trzy miesiące, dopóki nie będę mówić dobrze po hiszpańsku. A potem zabiera mnie filmotwórnia z Buenos Aires "Victoria".(...) Jest mi dobrze (…) „”.

Nie jest pewne, czy matka Bogdana aprobowała decyzję syna, od którego dzieliło ją wiele tysięcy kilometrów, lecz niepokoiła się o jego los. W archiwum rodzinnym przechowywany jest wycinek z gazety w dziale „Składki i pokwitowania”, na budowę pomnika Serca Jezusa, w którym Maria Józefa Trojan Białkowska składa dość wysoką ofiarę, w intencji szczęśliwego powrotu syna Bogdana.

Nie przekazano sugestii w opowieściach rodzinnych, dlaczego Bogdan po kilku miesiącach powrócił do Polski. Być może przekonał się, że przekroczenie bariery językowej w ciągu planowanego 3 miesięcznego pobytu jest niemożliwe, lub skończyły się pieniądze przeznaczone na pobyt.
Stanisław - Bogdan Trojan zapewne wrócił z Argentyny załamany, a z pewnością zawiedziony. Nie ziściło się jego marzenie zrobienia kariery aktorskiej. Nie miał żadnego wykształcenia ani zawodu. Co charakterystyczne nie zamieszkał po powrocie w Poznaniu z matką i ojczymem, lecz zamieszkał w Lublinie przy ulicy Zamojskiej 10, w jednym z mieszkań domu czynszowego należącego do matki Nie przechowały się informacje w jaki sposób zarabiał na utrzymanie. W II Rzeczypospolitej w latach 30 - tych ubiegłego wieku trwał kryzys gospodarczy i o stałą pracę - nawet fizyczną - było bardzo trudno.
Dopiero po rozpadzie małżeństwa matki z Władysławem Białkowskim 23 września 1933 roku Bogdan wyjechał do Poznania i zamieszkał z matką, która w dalszym ciągu mieszkała w domu byłego męża.
Tradycja nie przekazała kiedy i w jakich okolicznościach Stanisław - Bogdan poznał Stefanię Maćkowiak, którą poślubił w 1937 roku.
Stefania Maćkowiak urodzona 11 sierpnia 1920 roku była rodowitą poznanianką i mieszkała na ulicy Kolejowej 24 m 3. Była córką Ignacego i Wiktorii Maćkowiak z domu Brodniewicz. Stefania miała tylko wykształcenie podstawowe.


Bogdan z narzeczoną podczas spaceru
                                          
Nieznana jest data dzienna ich ślubu. Był to zapewne tylko ślub cywilny, gdyż w jednym z listów z obozu jenieckiego Bogdan prosi rodzinę, by dzieci ochrzcić, a jak wróci, to weźmie ze Stefanią ślub kościelny. Młode małżeństwo początkowo zamieszkało przy ulicy Wronieckiej, gdzie mieszkał z matką Bogdan, a po jakimś czasie przenieśli się do rodziców żony, gdzie Stefania mogła liczyć na pomoc matki przy pielęgnacji przychodzących na świat dzieci.  W późniejszym okresie zamieszkali na Dębcu przy ulicy Czechosłowackiej 5 m 2.
22 sierpnia 1938 roku przyszła na świat pierwsza ich córka Maria Antonia, a kolejne dziecko - syn Milan - Faust urodził się 24 sierpnia 1939 roku. Młodzi małżonkowie mieli duże kłopoty finansowe. Bogdan podejmował się różnych prac fizycznych, by móc utrzymać żonę i dwoje małych dzieci.
Lecz wspólne życie młodych małżonków nie trwało długo. Latem 1939 roku Bogdan wstąpił do Wojska Polskiego wiedząc, że armia zapewnia zaopatrzenie finansowe rodziny każdego żołnierza.
Do wojska zgłosił się 18 sierpnia 1939 roku. Skierowano go do jednostki wojskowej w Kaliszu. Tam otrzymał mundur i rozpoczął ćwiczenia.


Bogdan Trojan w mundurze

Stefania Trojan otrzymała pismo z Urzędu Miasta Poznania,   w którym powiadomiono ją, że od dnia 18 sierpnia 1939 roku będzie otrzymywać zasiłek  z Kasy Miejskiej Poznania (pochodzący ze Skarbu Państwa), w wysokości 150 złotych z  przeznaczony dla niej, dla córki Marii Antonii i syna Milana Fausta.
1 września 1939 roku wybuchła II Wojna światowa i Bogdan, choć nie brał udziału w wojnie obronnej, dostał się do niewoli jako jeniec, gdyż chodził w mundurze wojskowym. Nie miał w jednostce cywilnego ubrania, gdyż 24 sierpnia odesłał je do domu.
Z tego okresu zachowało się w archiwum rodziny kilkanaście listów. Dotyczą losów Bogdana jako jeńca.
Początkowo trafił do obozu jenieckiego w Altengrabow, a potem z kolei do obozu znanego jako Stalag XX A Toruń Fort XIII. Po jakimś czasie przewieziono go do Dortmund.  W jednym z listów do rodziny z 6 stycznia 1940 roku informuje, że często zmieniał miejsce pobytu i często był przenoszony. „…Wydaje mi się jakbym zjeździł już całe Niemcy…” W listach informuje żonę, matkę i siostrę że przebywa w kolejnym obozie jenieckim, ale nie podaje daty, kiedy został tam przeniesiony. Dlatego trudno odtworzyć precyzyjnie losy Stanisława Bogdana Trojana w początkowej fazie II Wojny Światowej.
Prócz uciążliwości związanych z częstymi transportami z obozu do obozu, Bogdan niepokoił się o los żony i rozpaczliwie domagał się od rodziny wiadomości o losach Stefanii, która - jak dowiedział się z listów - przebywała w szpitalu w Poznaniu, oczekując porodu kolejnego dziecka. 10 grudnia 1940 roku przyszła na świat , Wirginia - Daniela.
Dopiero 20 marca 1940 roku Bogdan Trojan został zwolniony z obozu jenieckiego i powrócił do rodziny. Mógł razem z rodziną uczestniczyć w zbliżających się Świętach Wielkiej Nocy.
Nie długo cieszył się Bogdan Trojan wolnością.  Już w kwietniu 1941 został zatrzymany przez władze niemieckie i skierowany do Kriegsgefangenlager stalag 10 A, gdzie pracował jako robotnik przymusowy w nieznanej z nazwy fabryce.

Bogdan Trojan został zwolniony z przymusowej pracy i wrócił do domu 9 stycznia 1942 roku. Jak wynika z zachowanej korespondencji został zwolniony z powodu choroby
Sytuacja materialna Bogdana i jego rodziny była bardzo trudna przed wybuchem II Wojny Światowej. Pogorszyła się znacznie, gdy znalazł się w Rzeszy Niemieckiej, a granica oddzieliła go od matki i członków rodziny, którzy byli mieszkańcami Generalnego Gubernatorstwa.
Żywność w Rzeszy była reglamentowana. Obywatele niemieccy dostawali przydział produktów spożywczych. Także Polakom, traktowanym przez władze niemieckie jako obywatele II kategorii przydzielono „kartki na żywność”, które mogli zrealizować w określonych sklepach. Otrzymywali niewielkie racje chleba, mleka, kaszy, ziemniaków i jarzyn. Były to bardzo skąpe przydziały. Pozostali członkowie rodziny, mieszkający w Generalnym Gubernatorstwie mogli korzystać pomocy Rady Głównej Opiekuńczej, zaopatrywanej z amerykańskich darów UNRR-y. Mimo granicy poczta działała sprawnie i zapewne Bogdan mając takie informacje postanowił podjąć starania przeniesienia się tam. Projekt polegał na tym, że matka Bogdana napisze podanie do Generalnego Gubernatora Hansa Franka, by syn z rodziną mógł z nią zamieszkać z matką w Lublinie. Brat Bogdana Leszek obiecał napisać matce takie podanie, a ona je wyśle do Gubernatora. Nie przechowała się informacja, czy owe podanie wysłano. Lecz sprawa stała się wkrótce nieaktualna, gdyż matka Bogdana Maria Józefa wraz z mieszkającymi z nią osobami została wysiedlona z Lublina w listopadzie 1942 roku.
25 grudnia 1942 roku przyszedł na świat Jacek - Kazimierz, czwarte z kolei dziecko Stefanii i Bogdana Trojanów. Dzieciak żył tylko 1 rok. Zmarł w 1943 roku.
W archiwum rodzinnym przechował się list Bogdana do matki, datowany 16 kwietnia 1942 roku, w którym opisuje trudną sytuację rodziny:
„…dzieci w nocy się budzą i wołają jeść, bo nie mogą spać, a w dzień gdy chcą chleba, to aby zapomniały o głodzie, biorę ich na dwór, opowiadam bajki, albo pokazuję im diabły na mojej twarzy. Ale to nie trwa długo głód robi swoje i znów zaczyna się płacz i krzyki bo dać nie ma co. Staram się jak mogę, aby dla dzieci coś było, ale głową muru nie rozbiję…”
Jak odnotowała we wspomnieniach najmłodsza córka Bogdana Beata, jej ojciec pracował w fabryce Cegielskiego od 1942 do 1945 roku jako robotnik fizyczny.Praca była ciężka i niebezpieczna, gdyż miał do czynienia z kwasem siarkowym przy obróbce części maszyn, jednak uposażenie było  skromne.
Sytuacja materialna rodziny Bogdana poprawiła się dopiero po zakończeniu II Wojny Światowej w 1945 roku. Bogdan został zatrudniony w Państwowym Urzędzie Repatriacyjnym w charakterze szofera. Jako urzędnik państwowy otrzymywał także dodatek finansowy na dzieci, wymienione imiennie na legitymacji.
Czwartym dzieckiem wymienionym na legitymacji jest Peusa – Wiktoria, urodzona 30 lipca 1945 roku.
Życie rodziny Trojanów ustabilizowało się. Rodzice troskliwie opiekowali się dziećmi. Bogdan pracował, a Stefania od rana do późnej nocy zajmowała się pielęgnowaniem czwórki dzieci.   W 1948 roku rodzina powiększyła się o dwójkę bliźniaków Herberta i Beatę. Stefanii przybyło obowiązków. Pensja Bogdana nie zapewniała rodzinie luksusu, lecz rodzina miała co jeść.
 
Dnia 9 maja 1949 roku Bogdan Trojan zginął w wypadku tramwajowym w centrum Poznania, gdy jechał - jak codziennie - do pracy.  Motorniczy, widząc przechodzącą przez tory starszą panią, a chcąc uniknąć wypadku zahamował gwałtownie tramwaj. Część pasażerów wypadła na ulicę przez otwarte drzwi. Pasażerowie którzy byli wewnątrz tramwaju odnieśli większe obrażenia. Jednym z nich był właśnie Bogdan, który będąc wysokiego wzrostu, uderzył głową w drewnianą obudowę sufitu, w wyniku czego doznał wylewu krwi do mózgu. Prawdopodobnie doznał również licznych obrażeń wewnętrznych, a w szczególności złamania kończyn górnych i dolnych. Z miejsca wypadku został niezwłocznie odwieziony karetką do szpitala. Jednak do szpitala nie dojechał. Zmarł w karetce. Miał 40 lat.

Na pogrzeb Bogdana przyjechał jego brat Leszek, przybyli liczni przyjaciele i znajomi.
Pochowany został na dębickim cmentarzu przy ulicy Bluszczowej


Nagrobek Bogdana Trojana

Stefania została sama z sześciorgiem dzieci, z których najstarsza córka miała dziesięć lat, a najmłodsze bliźniaki półtora roku roku. Musiała sama wychować, wyżywić i ubrać gromadkę dzieci. Więc Stefania cerowała, łatała, przerabiała, przedłużała dziecięce ubranka. Ale buty trzeba było kupić. Wszystkie dzieci miała przy sobie aż do chwili gdy zakładały własne rodziny.  Dzieci zachowały we wdzięcznej pamięci jej wysiłki przy ich wychowaniu. W tej sytuacji żadne z dzieci Bogdana nie miało możliwości osiągnąć średniego lub wyższego wykształcenia i musieli od najwcześniejszych lat podejmować się różnych prac, by zasilić budżet domowy.

„..W październiku 2012 roku minie 21 lat od śmierci mojej Matki Stefanii z Maćkowiaków Trojanowej.  
Od dnia ślubu z moim ojcem Bogdanem jej życie było pełne trosk, niepokojów, zmartwień zgryzot i kłopotów finansowych.
Gdy została sama, nie miała kogo prosić o pomoc. Renta po ojcu z Kasy Chorych na mamę i dzieci chodzących do szkoły, była kroplą w morzu potrzeb. Nie znaliśmy smaku luksusowych potraw, nie mieliśmy modnych ubrań, nie korzystaliśmy z rozrywek. Byliśmy ubogą rodziną. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Mama mogła nam ofiarować tylko taką skromną egzystencję, ale i za nią zachowuję dla Niej głęboką wdzięczność.
Mama nigdy nie miała urlopu, by po trudach opieki nad dziećmi wypocząć i nabrać sił. Nie korzystała z porad lekarskich przy niewielkich dolegliwościach, gdyż nie było nikogo, kto zaopiekowałby się dziećmi podczas wizyty u lekarza i nie miałaby pieniędzy na wykupienie leków. Dlatego w miarę upływu lat owe nie wyleczone dolegliwości pogłębiły się i nic już nie można było naprawić.
Mama zmarła 30 października 1991 roku.  Mała 71 lat. Przeżyła męża Bogdana o 42 lata.
Chcieliśmy pochować ją przy mężu, na cmentarzu Dębickim, ale proboszcz parafii nie wyraził zgody. Dlatego jej nagrobek znajduje się na Cmentarzu Miłostowo. Tam też pochowany został mój brat i siostra…



Nagrobek Stefanii Trojan.
 
Historię życia Stefanii z Maćkowiaków i Bogdana Trojanów, na podstawie dokumentów z archiwum domowego udostępnionym przez Beatę Bilską opisała :
Aleksandra Gromek Gadkowska
11 sierpnia 2012

 



Eugeniusz Leszek Trojan
1911- 1965

Eugeniusz Leszek Trojan, najmłodszy syn Marii z Siweckich i Franciszka Trojana, urodził się 8 lipca 1911 roku w Opatowie. Gdy rodzina opuściła Opatów zamieszkał w Lublinie. Po ukończeniu szkoły powszechnej został umieszczony w internacie szkoły w we Lwowie. Potem zamieszkał z matką Marią Józefą Trojan w Poznaniu. Po ukończeniu średniej szkoły i otrzymania świadectwa dojrzałości podjął studia na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Uniwersytetu Poznańskiego na wydziale chemii i 30 listopada 1936 roku uzyskał stopień magistra filozofii. Odbywał praktyki w przemyśle chemicznym w firmie „Boruta”, następnie w Stacji Kontrolnej Wyższej Szkoły Rolniczej w Poznaniu i od 1 kwietnia 1938 roku w Dziale Chemii Państwowego Zakładu Higieny, gdzie przepracował 7,5 lat.
W 1937 roku Eugeniusz - Leszek Trojan podjął pracę w Państwowym Zakładzie Higieny w Warszawie, gdzie pracował do wybuchu wojny i w czasie okupacji. W 1938 roku ożenił się z Donatą Jaskulską.


Leszek i Donata Trojanowie

Jego żona urodziła się 2 lutego 1913 roku w Będzinie. Była córką Ireny z domu Wasileff, a ojcem Donaty Feliks Jaskulski, maszynista w PKP. Donata miała 2 siostry Krystynę i Barbarę. Donata uzyskała tzw. małą maturę renomowanego gimnazjum Wandy z Posseltów – Szachtmajerowej, a następnie skończyła kurs stenografii i pisania na maszynie w Szkole J. Krassowskich w Warszawie. W czerwcu 1936 roku została zatrudniona w Dziale Chemii Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie, gdzie poznała swego przyszłego męża Eugeniusza - Leszka Trojana
 
Donata pochodziła z patriotycznej rodziny. Jej mama, Irena Jaskulska, była łączniczką AK w Powstaniu Warszawskim, a po jego upadku, wywieziona do obozu w Ravensbrück. Po wyzwoleniu powróciła do kraju.
Po Powstaniu Warszawskim Leszek Trojan był wraz z żoną został uwięziony w obozie w Pruszkowie. Gdy udało im się stamtąd wydostać, pojechali do siostry Leszka Róży Janiny Pluta - Czachowskiej do wsi Kozłów koło Miechowa, gdzie przebywali aż do wyzwolenia. Po wojnie wyjechali do Łodzi, gdzie Eugeniusz Leszek podjął pracę w Państwowym Zakładzie Higieny, który w tym czasie był tam zlokalizowany.
W październiku 1945 roku Leszek Trojan kontynuował studia na Wydziale Chemicznym Politechniki Łódzkiej, na którym w dniu 22 kwietnia 1947 roku uzyskał stopień inżyniera chemika.
Po powrocie do Warszawy Donata Trojan została zatrudniona w Narodowym Banku Polskim, gdzie pracowała aż do przejścia na emeryturę (31 grudnia 1973 roku).
Leszek Trojan po powrocie do Warszawy pełnił funkcję naczelnego inżyniera w zakładach „Rygawar”, (produkcja wyrobów gumowych, później przekształcona w STOMIL) na Gocławku.
Następnie pracował na stanowisku kierownika Zakładu Gum i Uszczelek w Instytucie Lotnictwa w Warszawie. W roku 1960 opatentowano w Urzędzie Patentowym dwa jego projekty racjonalizatorskie w zakresie gumy, odpornej na niskie temperatury do agregatu lotniczego (w jednym był twórcą, a w drugim – współtwórcą).

Eugeniusz - Leszek Trojan od 1 marca 1963 roku aż do śmierci, pracował na stanowisku kierownika działu w Instytucie Przemysłu Gumowego w Warszawie, przy ul. Czerskiej 18. Był człowiekiem pracowitym i odpowiedzialnym. Bardzo angażował się w pracę zawodową. Dlatego zlekceważył grypę, na którą chorował i pojechał w podróż służbową do Czechosłowacji. Po powrocie dostał poważnego zawału serca. Mimo wszystko pracował dalej.           
Zmarł po trzecim zawale serca 14 grudnia 1965 roku


Nekrolog

Eugeniusz Leszek Trojan został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie (kwatera 298, nr gr. 29, szereg 3)


Nagrobek Eugeniusza - Leszka  Trojana
    
Donata i Eugeniusz - Leszek Trojanowie mieli dwie córki: Małgorzatę i Joannę. Starsza córka Maria Małgorzata urodziła się 16 sierpnia 1947 roku. Ukończyła Szkołę Podstawową nr 18 w Warszawie, a następnie XV Liceum Ogólnokształcące im. Narcyzy Żmichowskiej. Po maturze dostała się na Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, jednak na skutek choroby, musiała studia przerwać. W dniu 1 listopada 1967 roku podjęła pracę w VII Oddziale NBP w Warszawie.
W 1970 roku ukończyła pomaturalne zaoczne Studium Finansowe, prowadzone przez Ministerstwo Finansów, uzyskując tytuł technika ekonomisty ze specjalnością „finanse i rachunkowość”. Jesienią 1974 roku wyjechała do Londynu na zaproszenie brata matki Zygmunta Sawickiego, gdzie przebywała do grudnia 1976 roku.. Po powrocie do kraju, od 1 lutego 1977 roku rozpoczęła pracę w Naczelnym Komitecie Stronnictwa Ludowego. Jednak dość szybko zrezygnowała z tej pracy, ponieważ miała ona charakter polityczny, co zupełnie Marii nie odpowiadało.
5 czerwca 1978 roku podjęła pracę w Narodowym Banku Polskim, w Głównym Oddziale Walutowo-Dewizowym. W sierpniu 1977 roku zawarła związek małżeński z Januszem Kokoszka, który przyjął jej nazwisko. W dniu 12 marca 1980 roku urodziła córkę Kingę – Marię.
Jej życie małżeńskie nie udało się. W kwietniu 1994 roku orzeczony został rozwód z winy męża. Po przejściu na emeryturę w 2002 roku przeprowadziła się na stałe do Ciechocinka.
Córka Kinga – Maria pozostała w Warszawie. W 2003 roku Kinga obroniła dyplom licencjacki w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Warszawie.
W roku 2004 wyjechała na brytyjską wyspę Jersey w celu doskonalenia języka angielskiego. Tam poznała Aleksandra Piekarskiego (z Kielc), który ukończył na Jersey Międzynarodową Szkołę Gastronomiczną. W dniu 7 kwietnia 2007 roku urodziła im się córka Laura - Nikola Piekarska. W październiku 2007 roku powrócili z dzieckiem do Warszawy. Zawarli związek małżeński 27 czerwca 2009 roku w Kielcach..
…Mój ojciec był bardzo wrażliwy na krzywdę ludzką. Nigdy nie ominął obojętnie  proszącego o wsparcie,  nie zastanawiając się, czy rzeczywiście potrzebuje pomocy, czynie. Twierdził, że to co ten człowiek robi, jest wystarczająco dla niego upokarzające. Pomagał ludziom, pożyczał pieniądze współpracownikom. Był ojcem chrzestnym sześciorga dzieci. Prawdziwy demokrata, szanował człowieka, niezależnie kim był i skąd pochodził. Przez wiele lat wspomagał finansowo swoją bratową Stefanię, żonę zmarłego brata Bogdana, która po tragicznej śmierci męża została z sześciorgiem dzieci. Bardzo kochał dzieci swoje i cudze. Był bardzo lubiany przez koleżanki i kolegów swoich córek.
Pewnego dnia wracając z delegacji przygarnął bezdomnego, najbrzydszego psa świata, suczkę Azę.



Aza była z nami jeszcze długo po Jego śmierci.” ( wspomina Maria – Małgorzata)

 


Autorkami historii rodziny Leszka i Donaty Trojanów są ich córki: Maria, Małgorzata i Joanna Dorota
13 sierpnia 2012