Gadkowski.pl

HISTORIA RODZINY WILLENBERGÓW Część I

inne publikacje

 PEREC WILLENBERG    
 lata 1874 – 1947
 
W lipcu 1939 roku kahał w Opatowie postanowił odnowić zniszczone malarstwo w synagodze. Zawarto umowę ze znanym malarzem synagog z Częstochowy .

Perecem Willenbergiem. Był jednym z cenionych malarzy fresków synagogalnych i prekursorem nowego nurtu, w tym malarstwie. Perec Willenberg „był litwakiem”. Jego dziadkami byli deportowani przez cara z Litwy do Polski polscy Żydzi.
Urodził się w rodzinie misnagdów, którzy w łonie judaizmu tworzyli opozycję wobec chasydyzmu. Pozostali wierni rabinicznej wersji judaizmu.

Perec Willenberg urodził się w 1874 roku w Makowie Mazowieckim. Miał talent malarski i zapisał się do Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie. Po jej ukończeniu, przeniósł się do m Łodzi gdzie w 60 tysięcznym mieście 1/3 mieszkańców stanowili Żydzi.Organizował wystawy wspólnie z polskimi malarzami: Stanisławem Wyspiańskim, Leonem Wyczółkowskim, Romanem Kramsztykiem, Jackiem Malczewskim i innymi, które miały wielkie powodzenie. Założył też szkołę rysunku i malarstwa, w której był wykładowcą. Żydowskie stowarzyszenie IKA wysłało Pereca do Rosji by zapoznał się z trendami w sztuce. Odwiedził wtedy Lwa Tołstoja i namalował jego olejny portret.

W 1919 roku 45 letni Perec poślubił 20 lat młodszą od siebie Maniefę z domu Popow, żydówkę wyznania prawosławnego, urodzoną i wychowaną w Baku, która przed I Wojną Światową emigrowała do Polski. Zamieszkali w Częstochowie w domu przy ulicy Fabrycznej i tu przyszło na świat troje ich dzieci: dwie córki i syn. Mieszkali tu do końca sierpnia 1939 roku, gdy wyjechali do Opatowa na zaproszenie kahału opatowskiego.

Wraz z malarzem przyjechała do Opatowa także jego najbliższa rodzina: żona Maniefa Popow, syn Samuel - zwany w rodzinie Igorem i dwie córki Ita i Tamara. Urzędnicy kahalni przydzielili malarzowi lokal na pracownię malarską, a licznej rodzinie oddzielne mieszkanie.
Ze względu na zajęcie Opatowa przez Niemców we wrześniu, malarz nie rozpoczął prac malarskich, więc urzędnicy kahalni nie wypłacali mu zawartych w umowie kwot. Rodzina Pereca Willenberga musiała sama zatroszczyć się o wyżywienie. Ojciec rodziny udzielał lekcji rysunków, malował także katolickie obrazy, które sprzedawano okolicznym wieśniakom w zamian za produkty spożywcze. Maniefa Popow – dyplomowana pielęgniarka wykonywała na zlecenie lekarzy proste zabiegi pielęgniarskie: robiła zastrzyki, stawiała bańki wykonywała masarze, zmieniała opatrunki, zarówno katolikom jak i żydom. Przygotowywała także skromne posiłki dla rodziny Wówczas zaprzyjaźnili się z rodziną państwa Gołąbków, gdyż ich córce Kazimierze udzielał Perec lekcji rysunków.

Rodzina Willenbergów źle się czuła w Opatowie. Życie w nowo organizowanym getcie było uciążliwe. Postanowili wrócić do Częstochowy, gdyż tam mieszkali członkowie ich rodziny i wielu znajomych. Pojechali do Częstochowy i wynajęli mieszkanie. Na miejscu stwierdzili, że nie wszystkie wartościowe przedmioty przewieźli, byli więc zmuszeni pojechać tam ponownie. Zostawili córki w mieszkaniu. Po powrocie z Opatowa właścicielka mieszkania poinformowała Pereca, że jego córki zabrane zostały do częstochowskiego getta. Pożegnał się z żoną i pieszo zawędrował aż do Warszawy. Na pierwszym spotkanym dziedzińcu warszawskiej kamienicy rozstawił sztalugi i rozwiesił ogłoszenie:

 PRZYJMUJĘ ZAMÓWIENIA NA PORTRETY OLEJNE
 RĘCZNIE MALOWANE Z FOTOGRAFII LUB Z NATURY
CENY BARDZO PRZYSTĘPNE
ARTYSTA MALARZ NIEMOWA.

Perec musiał się przedstawiać, jako niemowa. Znał język polski, ale akcent mógł go zdradzić. To była jedyna skuteczna metoda ukrycia się przed Niemcami i jedyna możliwość zarabiani na chleb.
Gdy zamówienia się skończyły zajmował jakiś wolny lokal, gdzie mógł spędzić noc (lub wynajmował pokój płacąc obrazkiem) i rankiem przechodził na kolejny dziedziniec i znów rozstawiał sztalugi i zachęcał mieszkańców do korzystania z jego usług. Perec Willenberg zmieniał dzielnice Warszawy, ale metoda zarobkowania nie zmieniła się. Trwało to pawie dwa lata, a skończyło się w dniu 1 lipca 1944 roku, w dniu rozpoczęcia Powstania Warszawskiego. Perec wówczas mieszkał przy ulicy Marszałkowskiej Nr 60 na 2 piętrze.
Podczas Powstania na Warszawę spadał gęsty grad pocisków różnego kalibru, lecz najwięcej grozy budziły potężne „krowy” szybujące wolno, wydające podczas lotu dźwięk podobny do ryczenia krów i mające potężną siłę rażenia.

Syn Pereca Samuel po udanej ucieczce z Treblinki w sierpniu 1943 roku, przedarł się do Warszawy. Walczył na barykadzie w śródmieściu jako żołnierz Armii Krajowej w zgrupowaniu „Ruczaj”  (ps IGO).  Lecz gdy przekonał się, że członkowie AK są bardzo niechętni udziałem Żydów w Powstaniu Warszawskim, przeszedł do zgrupowania Armii Ludowej.
Gdy Samuel usłyszał ryk „krów” spojrzał w niebo i spostrzegł, ze spadają kolejno w okolicy ul. Marszałkowskiej, gdzie mieszkał jego ojciec. Przebiegł piwnicami i wbiegł do jego mieszkania. Zastał go leżącego na łóżku zrezygnowanego i przysypanego gruzem i kurzem. Nad nim wisiała podłoga zniszczonego podczas wybuchu wyższego piętra.
Samuel przekonał ojca, że tu jest niebezpiecznie, że nawet niewielki wstrząs może powodować upadek niestabilnej podłogi wprost na jego łóżko. Argumenty syna spowodowały, że pozwolił mu zaprowadzić się do piwnicy, ale zabrał ze sobą sprzęt malarski.
W piwnicy schroniły się mieszkanki zrujnowanej piwnicy i modliły się gorąco, o to, o co proszą ludzie zagrożeni - o ocalenie życia. Odmawiały litanie do różnych świętych lub śpiewały chórem pieśni kościelne.
Perec rozstawił sztalugi i rozpoczął prace. Nie odtworzył dokładnie pierwowzoru kościelnego obrazka „Jezu ufam Tobie”, wprowadził kilka drobnych zmian, a twarz Jezusa zamiast oryginału zastąpił twarzą syna Samuela.
Do ukończonego obrazu kierowały teraz modły kobiety z piwnicy powtarzając żarliwe „Jezu ufam Tobie”

Po zakończeniu wojny doszły do wniosku, że to Jezus z obrazka cudem uratował im życie. Przeżyły wojnę.  Do cudu zaliczały także odzyskani mowy przez Pereca.

Perec Willenberg szedł w kolumnie warszawiaków wyprowadzanych z miasta, kierowanej stronę Pruszkowa. Po jakimś czasie odłączył się od niej i skierował do Głowna, gdzie czekała na niego żona. Tu doczekali zakończenia wojny i pojechali do m. Łodzi. Mimo troskliwej opieki żony Maniefy nie udało się uratować mu życia.

Zmarł na gruźlicę 7 lutego 1947 roku. Pochowano go na miejscowym kirkucie.

Żona Pereca, Maniefa Popow Willenberg zmarła w Tell Awiwie w 1973 roku mając lat 73.

Źródła:
1.    Samuel Willenberg – Bunt w Treblince wyd, Res Publica 1991
2.    internet: życiorys Pereca Willenberga
3.    Notatki z rozmów z mieszkańcami Opatowa na temat ich stosunku do Żydów

Autor opracowania
Aleksandra Gadkowska
Warszawa 10 grudnia 2016