Gadkowski.pl

HISTORIA RODZINY WILLENBERGÓW Część II

inne publikacje

SAMUEL  WILLENBERG
lata 1923 - 2016
        
Kilkanaście dni przed wkroczeniem Niemców przez większość miast Polski wędrowały grupy mężczyzn kierując się na wschód. Uciekali przerażeni powszechnym przekonaniem o okrucieństwie zbliżających się wrogów 
              Syn Pereca Willenberga, szesnastoletni wówczas Samuel dołączył do uciekinierów na wschód. W czasie wędrówki przyłączył się do rozbitej i zdziesiątkowanej kompanii 66 Pułku Piechoty i wraz z nią dotarł aż poza Chełm Lubelski. Tu zaskoczyło ich natarcie rosyjskie. W czasie bitwy Samuel został ranny.

Gdy Rosjanie wycofali się, uratowali go miejscowi chłopi, którzy nadeszli by zdejmować ubrania z zabitych. Widząc, że Samuel jeszcze żyje, zanieśli go do pobliskiej szopy wraz z innymi rannymi. Po czasowym wycofaniu Rosjan trafił do szpitala kontrolowanego przez Niemców, a po 3 miesiącach z ropiejącą jeszcze raną uciekł do Opatowa gdyż sądził, że tam jest jego rodzina. Gdy ich nie zastał, udał się do Częstochowy. Od matki dowiedział się, że jego siostry zostały zabrane do częstochowskiego getta.

Po pożegnaniu z matką, tydzień jeździł po kraju szukając miejsca, gdzie mógłby się schronić i uratować życie. Miejsca takiego nie znalazł. Nikt nie chciał mu pomóc

„Wróciłem do Opatowa. Mimo aryjskich papierów postanowiłem, że nie ma co walczyć o przetrwanie, położyłem się na łóżku i czekałem na wywiezienie.”
20 października 1942 roku – Samuel Willenberg wyruszył razem z sześcioma tysiącami Żydów  z opatowskiego getta w nieznaną drogę.
 …Naszymi konwojentami byli Ukraińcy i Niemcy. W czasie naszej wędrówki, co ,jakiś czas odpadał z pochodu jakiś starzec lub chory, który nie nadążał z pochodem. Jeden z ukraińców wywlekał go z szeregu, wrzucał do rowu twarzą do ziemi i strzałem w głowę pozbawiał nieszczęśnika życia.
Po przebyciu 18 kilometrów, przed miastem Ożarów, konwój skierowano na boczną drogę wiodącą do stacji kolejowej Jasice. Załadowano nas do wagonów towarowych. Popędzano nas biciem i przekleństwami. Stłoczeni byliśmy w straszny sposób. W wagon towarowy wpychano po 120 osób. Gdy pociąg mijał kolejne stacje, z peronów rozlegały się krzyki: „Żydzi, jedziecie na mydło !!...”

Do Treblinki transport dotarł po 3 dniach. 
Po wyładowaniu z wagonów kolejnego transportu, pracownicy obozu wybierali kilku młodych, silnych Żydów, (Wśród nich znalazł się Samuel Willenberg) i włączono go w skład Sonder Komando tj. grupy robotników wykonujących różnorakie prace, zlecone przez władze: strzygli kierowanych do komór gazowych, zbierali ubrania zebrane po ich rozebraniu, sortowali je i odnosili je do magazynów odzieży. 
Któregoś dnia Samuel, zgodnie z poleceniem zaniósł paczki ubrań do magazynu odzieżowego ”tam forarbeiter Nojmark - częstochowianin krzyknął do mnie: weź tą paczkę palt !  Paczka była już posortowana, przewiązana dwoma pasami od spodni.  Gdy się schyliłem, aby ją podnieść, mignął mi znajomy kolor. Pochyliłem się i wyciągnąłem małe, brązowe paletko mej młodszej siostrzyczki Tamary. Trzymałem paletko z dosztukowanymi mankietami z zielonego materiału, które nasza mama dosztukowała w getcie. Tamara podrosła i paletko zakupione jeszcze przed wojną, było dla niej za małe…..
Z peronu dolatywał stuk wtaczających się wagonów z nowymi ofiarami. Czułem, że zacznę krzyczeć. Krzyczeć o pomstę, tylko nie wiedziałem, do kogo”

Główny obóz w Treblince to plac, do którego docierały pociągi z transportami Żydów. Zbudowano na nim komory gazowe, niewielkie pomieszczenia gdzie wpychano kilkunastu skazańców, którzy musieli stać z podniesionymi w górę ramionami, między które wpychano kilkoro małych dzieci. Po zamknięciu drzwi włączano silnik spalinowy. Po 15 minutach nie żyli. Otwierano wówczas drzwi komory i zagazowani wypadali na plac. Transportowano ich do jednego z krematoriów, gdzie zwłoki spalano. Można było znów zapełniać komory gazowe i cały cykl zabijania powtarzać wielokrotnie.

 W Treblince istniały dwa obozy, współpracujące ze sobą. Obok głównego obozu, gdzie uśmiercano skazańców, powstał drugi, poza 5 metrowym murem z piasku zbudowanym na fundamentach z szyn kolejowych, w którym były wykopane przejścia, niezbędne dla komunikacji obu obozów.
Wybudowano tam kuchnię, gdzie gotowano i wydawano posiłki, Kucharz zbierał z porzucanych teczek i plecaków produkty spożywcze zabrane na niewiadomą drogę i przygotował obiad wydawany pracownikom Sonder Komando, wybudowano 2 szalety, przy których stali strażnicy ubrani w dziwaczny strój kantora z dużym zegarem budzikiem na piersiach i pejczem w dłoni i przypominali, że z szaletu wolno korzystać tylko przez 2 minuty. Kucający na chybotliwych deskach użytkownik bardzo się bał, by nie wpaść do szamba, które miał pod sobą. Zorganizowano także „gabinet lekarski”, do którego przychodzili namawiani Żydzi, wierząc, że zostaną zbadani. Jednak natychmiast ich uśmiercano strzałem w głowę, a ciała wrzucano do głębokiego dołu, który wcześniej wykopano przy „gabinecie lekarskim”

Zbudowano tam także parterowy barak, który był wykorzystywany wówczas, gdy transport przywiezionych Żydów w tym dniu był zbyt liczny i nie zdołano ich wszystkich skierować do komór gazowych. Wówczas przed nastaniem zmroku pozostałych kierowano do baraku gdzie na posłaniu z zebranych ubrań spędzili noc. Rankiem skierowano ich na powrót do opuszczonych wczoraj komór gazowych, by zakończyć likwidację całego transportu.

                    - - - - - - - - - - -

Po ustaniu działań wojennych w 1958 roku Samuel Willenberg  poślubił Adę Krystynę Lubelczyk. Gdy dowiedziała się, że jej matkę wywieziono do Treblinki, podjęła desperacką, decyzję i uciekła z Warszawskiego getta. Znalazła schronienie u Heleny Majewskiej gdzie przeczekała do końca wojny w jej mieszkaniu na warszawskiej Woli. Córka Samuela urodziła się w Tell Awiwie i została architektem, a jego wnuczka przyszła na świat w 1960 roku.

W sierpniu 1958 roku Samuel zaprosił rodzinę pp Gołąbków z córką Kazimierą na spotkanie w jego mieszkaniu w m. Łodzi. Rodzina pp Gołąbków była w Opatowie jedyną życzliwą obcym jej wiarą Willenbergom.
Na spotkaniu była obecna żona Samuela, Krystyna Lubelczyk Willenberg. Samuel ofiarował wówczas Kazimierze książkę p.t. Bunt w Treblince.
Było to pożegnalne spotkanie przed projektowanym wyjazdem rodziny Willenbergów do Izraela.
Do Izraela rodzina Willenbergów wyjechała w 1950 roku, osiedlili się w Tel-Awiwie. Podążyła tam Maniefa i syn Samuel z żoną. Samuel ukończył studia na Wydziale Rolnym ze specjalnością geodezja i pracował jako geodeta w Ministerstwie Gospodarki Rolnej jako koordynator pomiarów w kraju. Po przejściu na emeryturę Samuel ukończył Wydział Sztuki na Uniwersytecie Ludowym.
Zorganizował własną pracownię odlewniczą i odlewał w niej kolejno 15 figurek z brązu, obrazujących tragedie Żydów w Treblince.
W 60 rocznicę wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim w budynku ZACHĘTY przy współpracy Ambasady Izraela w Warszawie odbyła się prezentacja figurek W dniach od 22 kwietnia do 4 maj Przyjechał na nią z dalekiego Tell-Awiwu autor  figurek Samuel Willenberg.

Samuel Willenberg zmarł w Tell-Avivie 9 lutego 2016 roku. Miał 93 lata. Pochowano go na kirkucie w Udim.
Pogrzeb był bardzo uroczysty: odszedł ostatni żyjący świadek buntu w Treblince.

                      - - - - - - - - - - - - - - -- -

Figurki Samuela Willenberga znajdują się w obecnie w Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie przy ul. Mordechaja Anielewicza 6.
Mieszkańcy Warszawy łatwo mogą zwiedzać Muzeum Przed wejściem wisi tablica informująca o dniach i godzinach zwiedzania. Wystarczy w wybrany dzień kupić bilet wstępu i wejść do środka.
Można także wejść na stronę internetową Muzeum www.polin.pl lecz tylko w dniach pracy Muzeum: poniedziałek, czwartek, piątek od 10 do 18, środa, sobota, niedziela od 10 do 20 we wtorek Muzeum nie czynne.
Po wejściu na stronę www.polin.pl zgłosi się przewodniczka, z którą odbędziemy wirtualny spacer po Muzeum                       

                   

ŹRÓDŁA:
1    Samuel Willenberg - Bunt w Treblince wyd. Res Publica Warszawa  rok 1991,
2    Internet: życiorys Samuela Willenberga,
3    Internet: obóz w Treblince – założenie i likwidacja,
4    Osobiste notatki autorki opracowania z rozmów z Samuelem Willenbergiem z roku

 Autor opracowania
Aleksandra Gadkowska
Warszawa 1 grudnia 2016