Gadkowski.pl

JÓZEF KORYTYŃSKI Porucznik Korpusu Inwalidów

inne publikacje

W Opatowie, przy ulicy Legionów, wiodącej w stronę Kielc, stoi kapliczka w kształcie krzyża, mającego u podstawy skrzyżowane piszczele:



W dawnych latach figura stała w ogródku przed sąsiednią, piętrową kamienicą na działce, która była niegdyś własnością Józefa Korytyńskiego. Krzyż stał w ogródku blisko wąskiej wtedy drogi. W miarę jak poszerzano ulice, ogródek zlikwidowano i kilkakrotnie przesuwano krzyż. Wreszcie Urząd Drogowy zarządał usunięcia go całkowicie, lub przeniesienia na inne miejsce, gdyż planowano kolejne poszerzenie ulicy Legionów Sąsiedzi, Irena i Wacław Sadajowie wyrazili zgodę, by przesunąć krzyż w kierunku ich posesji. W związku z tą decyzją, przesunęli murek ogradzający ich posesję tak, że krzyż nie stoi na ich posesji, lecz obok niej.

Napis na postumencie głosi, że "Tę Figurę wystawił Porucznik Kor. Inwa. Korytyński Józef na chwałę BOGA przedwiecznego w r. 1848".

Dziś 162 - letni letni krzyż, prezentuje się dobrze. Zawdzięcza to okolicznym mieszkańcom, którzy przez wiele lat opiekowali się krzyżem. Troskliwe dłonie sąsiadów, a szczególnie pana Wacława Woszczyckiego i jego synów, kapliczkę wielokrotnie ratowały i odnawiały. Ściągami metalowymi umocowano ramiona krzyża, które kruszył czas. Opowiadała mi pani Janina Borzęcka, że wiosną okoliczne mieszkanki sadziły wokół krzyża kwiaty i troskliwie je pielęgnowały. Obecnie wnuczka państwa Sadajów. Alina Rozmysłowska troskliwie nim się opiekuje. Co kilka lat maluje się rdzewiejący płotek i odnawia zacierający się napis.

Od wielu lat intrygował mnie napis na krzyżu. Wielokrotnie pytałam znajomych wojskowych, co może znaczyć ranga: porucznik Korpusu Inwalidów. Inwalidzi to ludzie poszkodowani przez wojnę, ale żaden wojskowy nie znał faktu, by inwalidów organizować w jednostki.

Kim był fundator kapliczki? Dziś już wiele o nim wiem. Kierowałam się bowiem przypuszczeniem, (i nadzieją), że może nie wszystkie dokumenty wojskowe z dawnych lat uległy zniszczeniui odnajdę ślady jego działalności wojskowej. Udałam się więc do Archiwum Głównego Akt Dawnych Warszawie i tu dzięki życzliwej pomocy kustoszy odnalazłam akta Józefa Korytyńskiego w Komisji Rządowej Wojny. Mogłam więc przez kilka dni zgłębiać dzieje jego kariery wojskowej.

Po zawarciu traktatu pokojowego w Tylży Powstało Księstwo Warszawskie. Nadzieja wstąpiła w serca polaków, że we wspólnej walce z Napoleonem przywrócone zostanie Państwo Polskie w dawnych granicach przed zaborami. Książę Józef Poniatowski zajął się reorganizacją i rozbudową armii. W 4 okręgach wojskowych dowodzić mieli generałowie: Józef Zajączek, Henryk Dąbrowski, Ludwik Kamieniecki i Michał Sokolnicki. Wtedy to, 2 V 1809 roku gdy w IV, lubelskim okręgu wojskowym zarejestrowano Józefa Korytyńskiego syna Michała ur. 14 IX 1793 roku w Głażowie (Galicja). W karcie "Stan służby Porucznika Korytyńskiego Józefa" zanotowano, że jest stanu szlacheckiego, że nie posiada żadnego majątku on, jak i jego rodzice, że zna język polski, niemiecki i łacinę. Przydzielono go do 13 pułku huzarów pod dowództwem Józefa Tolińskiego. Lekka kawaleria, do której zaliczano huzarów i strzelców konnych przeznaczona była do prowadzenia zwiadu i osłaniania piechoty. Pułk liczył 474 żołnierzy i 18 oficerów.

Piękne mundury nosiły oba, stworzone w Księstwie Warszawskim 10 i 13 pułki huzarów:



"... Mantylki, spodnie i dolmany błękitne, podbite futrem, oraz buty wszystko krojem węgierskim i bogato zdobne. 10 pułk huzarów Umińskiego odróżniał się od 13 tem, że ozdoby miał złote względnie żółte , tamte zaśsrebrne lub białe." (Kukiel 1912 r.).

Pelisa podbita futrem noszona była fantazyjnie na lewym ramieniu. Dodajmy, że pelisy nie wolno było wdziewać na dolman (krótka kurtka). Nosiło się ją bezpośrednio na kamizelce, albo wraz z dolmanem przerzuconym na lewym ramieniu i zapiętym pod szyją ozdobnym sznurem. Podstawową bronią huzara była lekka, zakrzywiona szabla, zdolna do zadawania ran kłutych, które były niebezpieczniejsze od ran ciętych. Broń palną stanowił karabinek kawaleryjski, ale używany miał być tylko w ostateczności. W 1912 roku dodano do umundurowania futerał na bagnet, który był umocowany u pasa. Koń, którego dosiadał huzar dźwigał wraz z jeźdźcem tylko 115 kilogramów. Były to konie wysokie, co było dodatkowym atutem atakowania i obrony w starciu z piechotą.

Józef Korytyński szybko awansował, bo w następnym roku był już kapralem, a w roku następnym sierżantem. Napoleon zgromadził na wojnę z Rosją prawie milion żołnierzy z Francji i krajów związanych z nią sojuszem. Była ona jednak zlepkiem przedstawicieli różnych krajów które dość niechętnie stawały u boku Napoleona. W szeregach Wielkiej Armii 100.000 stanowili Polacy, w tym 40.000 w osobnym V Korpusie, dowodzonym przez księcia Józefa Poniatowskiego, reszta została wcielona do innych formacji pod dowództwem Francuzów pod hasłem "My z Napoleonem - Napoleon z nami!"

V korpus księcia Poniatowskiego składał się z 3 dywizji i pod jego dowództwem Józef Korytyńskiwyruszyłprzy boku Wielkiej Armii Napoleona na Moskwę. 180 kilometrowa linia frontu głównego trzonu armii carskiej ciągnęła się od Rosień aż po Lidę. 50 kilometrowy odcinek od Niemna po Bug obsadziła 2-ga armia, a na Wołyniu stacjonowała armia rezerwowa. Trzon Wielkiej Armii z Grodna przemaszerował do Poniemienia i przekroczył Niemen. W nocy z 27 na 28 czerwca Napoleon wkroczył do Wilna.

Innym szlakiem prowadził Poniatowski swoją dywizję. W Grodnie zatrzymał się na kilkudniowy odpoczynek i 4 lipca ruszyła w kierunku Nowogródka. Dotychczasowy upał, zmienił się w równie dokuczliwy deszcz. Przed przekroczeniem Berezyny, w Mirze, 10 lipca Józef Korytyński odbył chrzest bojowy, gdyż stoczono tu krótką walkę z podjazdem Kozaków. Innym drobnym starciem z cofającymi się wojskami rosyjskimi była potyczka 16 lipca pod Romanowem. Do brzegów Berezyny cały połączony już V Korpus dotarł 25 lipca. Dalej szlak za cofającą się armią rosyjską. kierował dywizję do Mohylewa, gdziewszystkie 3 dywizje miały się znów połączyć. Forsowny marsz od granic Księstwa w głąb cesarstwa był trudny. Na tej trasie pozostało około 3.700 rannych i chorych. Wojsko było niedożywione. W miaręjak posuwano się w głąb Rosji, zawsze dbający o stan wojska generał Zajączek miał zorganizowane za podążającym wojskiemoddziały zaopatrzenia, które z czasem wyczerpały się, bo z Księstwa przestały napływać. A ustępująca armia rosyjska zostawiała za sobą opustoszałe wsie, nie było więc gdzie zapatrzeć się w żywność. Maszerując kilkadziesiąt kilometrów dziennie żołnierze byli zmęczeni i głodni. Zabrakło paszy dla koni, a na polach stały łany młodej pszenicy, którą podawano koniom. Niestety wiele z nich padło. Zabrakło także zapasowego obuwia i mundurów. Ale najgorsze mieli przeżyć dopiero w następnych miesiącach.

Józef Korytyński nie brał udziału w krwawej walce pod Borodino nad rzeką Moskwą. Wielka Armia wkroczyła 14 września do opuszczonej przez obrońców Moskwy i pozostała w niej do 18 października, rabując opuszczone mienie; ale książę Józef Poniatowski już 16 września wymaszerował ze swym wojskiem na południe, by rozpoznać zamiary przeciwnika i ubezpieczać wojska napoleońskie. Józef Korytyński brał udział w bitwie: pod Smoleńskiem 17 sierpnia, Możanajskiem 7 września, Czerykowem 29 września. Przemaszerował cofając się przez Kaługę i Krasne. Już wtedy temperatura obniżyła się znacznie. Na oblodzonej ziemi konie ślizgały się łamiąc nogi, a zmarznięci, w zniszczonych mundurach żołnierze ustępowali przed nacierająca armią carska. Bitwę pod Woronowem stoczono 18 października, Małojarosławcem 24 października, Borysowem 21 listopada, a w obronie przeprawy przez Berezynę 28 listopada. Formacje polskie przełamały okrążenie wojsk rosyjskich i wybudowały wraz z francuskimi pontonierami 2 prowizoryczne mosty, którymi mogła uratować się część Wielkiej Armii. Berezyna, szeroka 80 metrów, podczas przejściowej odwilży miała grząskie brzegi, co utrudniało budowę przepraw. Wielu maruderów i ogarniętych paniką żołnierzy rzucało się wpław, między płynącą krę i nie wielu z nich dotarło do zbawczego brzegu, kierując się w stronę Wilna. A za nimi wolno posuwała się armia Suworowa. Stoczono jeszcze bitwę w obronie Wilna i pod Trokami. W obu wziął udział Józef Korytyński.

W bitwie pod Trokami został ranny piką w głowę i kulą karabinową w prawą nogę. Tam też dostał się do niewoli. Cztery miesiące leżał w szpitalu "...Panien Miłosiernych dla wyleczenia odniesionych ran". Warunki w ówczesnych szpitalach wojskowych były tragiczne. Zlokalizowane w kościołach, starych magazynach, ranni i chorzy układani byli na wiązce słomy jeden obok drugiego, bez względu na to, czy to był ranny, czy miał dolegliwości przewodu pokarmowego czy oddechowego. Kilku chirurgów wojskowych dokonywało amputacjikończyn i zaszywania ran, nie dysponującśrodkami przeciwbólowymi. Opiekę pielęgnacyjną prowadziły zakonnice i kobiety z miasta. Zmieniały opatrunki, karmiły i usiłowały ulżyć w cierpieniach podopiecznym. W czasie,gdy Józef Korytyńskileżał wszpitalu,z 25.000 rannych i chorych leżących w tym czasie we wszystkich szpitalach wileńskich aż 6.000 zmarło na tyfus. On przeżył. Był młodyi odporny - miał dopiero 19 lat.

Gdy wojska rosyjskie weszły do Warszawy 18 lutego 1813 roku, Józef Korytyński przebywał pod opieką "panien miłosiernych" w Wilnie. Z niewoli Józef Korytyński został zwolniony dopiero 14 kwietnia 1814 roku. Na jego arkuszu służby zanotowano że: "...w Wojsku Księstwa Warszawskiego służył jako oficer 5 lat, 18 miesięcy i 24 dni. Znajdował się w 12 bitwach, był 2 razy ranny. Nigdy nie był strofowany lub upominany. Zdolny, zasłużył na awans...."

Gdy po KsięstwieWarszawskim w 1815 roku powstało Królestwo Polskie związane unią personalną z Rosją, naczelnym wodzem został książę Konstanty brat króla polskiego Aleksandra I, nie usuwał z armii żołnierzy Księstwa, choć niektórzy oficerowie sami opuszczali armię. W dokumentach "Przeszłej Organizacji Wojskowej"zarejestrowano Korytyńskiego dwukrotnie: od3 lutego 1815 r. do 21 października 1820 rjako podchorążego w 1 pułku Strzelców Konnych oraz od 8 stycznia 1821 do 20 maja 1824 roku w 4 Pułku Strzelców Konnych. Musiał jednak złożyć przysięgę na wierność carowi, tak jak poprzednioKsięciu Warszawskiemu Fryderykowi - Augustowi.

W 1915 roku Zarządzeniem Służb Wewnętrznych, utworzono Korpus Inwalidów. "...Każdego stopnia wojskowy, okaleczony na wojnie, lub który dla odniesionych ran na Polu Chwały utraciwszy zdrowie stał się niezdatnym do służby, będzie umieszczony w Korpusie Inwalidów..." (Korpusy te pełniły funkcję wewnętrznej żandarmerii wojskowej).

W poprzednim okresie, Książę Józef Poniatowski od chwili,gdy został Wodzem Naczelnym "domagał się zastąpienia wojsk liniowych kompaniami weteranów przy wszelkiej posłudze cywilnej, a zwłaszcza w tzw. egzekucjach wojskowych (lokowaniu ołnierzy w chatach zbuntowanych chłopów), czy zalegających z wykonaniem powinności opłatą podatków itp.).... Jeszcze wiosną 1807 roku demonstrując swój szacunek dla weteranów prosił Komisję Rządzącą, aby zezwoliła mu na używanie jasnobłękitnego munduru weteranów gdzie go widzieć będę potrzebę[...] i wyprosiłdla siebie tytuł "szefa Korpusu Weteranów". (Jerzy Skowronek)

20 maja 1824 rskierowano Józefa Korytyńskiegodosłużbyw 10 okręgu Komend InwalidnychStraży Wewnętrznej przy obwodzie kaliskim.Pełnił ją od lipca 1824 do września 1829 roku. Jak wynika z dokumentów "....w roku 1826 był na urlopie 24 dni w mieście Lwowie do załatwienia interesów familijnych, z którego powrócił....".

Zapewne wtedy pojął za żonę Joannę, nieznanego nazwiska rodowego. W 1836 zanotowano w jego aktach wojskowych, że jest żonaty, żona przebywa z nim i ma 3 córki: Leonidę liczącą lat 9, Janinę mającą 6 lat i Karolinę mającą 1 rok. Przed 1836 rokiem Józef Korytyński zakupił szmat ziemi stanowiący trójkąt między dopływani Opatówki: Marcinkówką i Uchodną, płynącą z Zochcina. Posesję dzieliła polna wtedy drogawiodąca do Łagowa i Kielc W głębi wybudowano duży dom mieszkalny i zabudowania gospodarcze, w którym zamieszkała żona Józefa Joanna z córkami: Leonidą. Janiną, Karoliną i Józefą której data urodzenia jest nieznana. W 1848 w sadzie, niemal przy ulicy wystawił krzyż. Nie znana jest data, gdy na cmentarzu grzebalnym wystawił obszerną katakumbę, jako miejsce wiecznego spoczynku dla siebie i rodziny. Grobowiec otaczały piaskowcowe słupki połączone łańcuchami, a grobowiec zwieńczał krzyż na dwu, zwężających się postumentach.

Joanna gospodarzyław opatowskim gospodarstwie, wychowywała dzieci a jej mąż kontynuował służbę wojskową. W 1830 roku utworzono Pułk Weteranów Czynnych. Józef Korytyńskibył w jego składzie. Pułk brał udział wbitwach i potyczkach: pod Wawrem 19 stycznia, Dobrem 17 lutego, Grochowem 25 lutego, Wawrem 31 marca, Ostrołęką 26 maja i pod Warszawą.

Swój udział w Powstaniu ListopadowymJózef Korytyńskisam opisał:

"... jako w czasie wznieconego w Królestwie Polskim rokoszu zostawałem w Batalionach Weteranów Czynnych na linii bojowej do dnia 8 marca 1831 r. poczem odkomenderowanyzostałem do odprowadzenia z Warszawy do miasta Częstochowy zatrzymanych w czasie rokoszu JWP Generałów Carsko-Rosyjskich, następnie po powrocie z Częstochowy zostałem przeznaczony pod rozporządzenia Komisji Rządowej Wojny i użytym do nadzoru ambulatorium Nr.5IV Dywizji Piechoty, gdzie zachorowałem. Dnia 25 sierpnia wszedłem do szpitala Warszawskiego Ujazdowskiego. Po wyzdrowieniu 15 IX. przeznaczony zostałem dnia 18 tegoż roku do pełnienia służby przy szpitalu wojskowym, po ukończeniu której dalsze przeznaczenie na mocy rozkazu JWP Generała Adiutanta Rautenstraucha otrzymałem świadectwo JW. .Generała Rychtera wydane mi w czasie rokoszu co mam honor dołączyć. Niniejsza deklaracja jako rzetelną podpisem moim stwierdzam. Józef Korytyński Opatów 5 maj 1837 roku."

Po skończeniu służby w szpitalu wojskowym 3 października 1833 roku został Komendantem Oddziału Weteranów Straży Więziennej wChęcinach, którą pełnił do 1835 roku. Więzienie w Chęcinach powstało w zabudowaniach klasztornych i w kościele oo. franciszkanów. 11 listopada 1817 roku ukazał się dekret nakazującyw Imieniu Najjaśniejszego Aleksandra 1-go Cesarza Wszech Rosji i Króla Polskiego opuszczeniebudynków i kościoła. Zaplanowano bowiem przeniesienie więzienia w Jędrzejowie, które zdaniem władz było zbyt ciasne i zniszczone. Kościół w Chęcinachprzebudowano. Podzielono go na 2 kondygnacje rozmieszczając w nich tzw. niewielkie"klatki" dla więźniów.W nie opalanych pomieszczeniach, zakuci w kajdany, więźniowie poddawanibyli torturom przez władze śledcze: a stąd wysyłani byli na daleką Syberię. To właśnie tu, Józef Korytyński był komendantem strażników więziennych.

Od 14 lutego 1835do 1 lipca 1839 Józef Korytyńskipełnił jeszcze służbę w Komendach Inwalidnych. Na polecenie Komisji Rządowej Wojny dokonywał corocznych spisów wojskowych z na terenie miasta ipowiatu. Zapewne służbę tę pełnił jeszcze kilka lat, ale już tylko w okręgu opatowskim. Nie był już młodzikiem i odniesione w młodości ranyuniemożliwiały mu służbęw innych rejonach guberni.

A jak wyglądał mundur KorpusuWeteranów Czynnych, które nosił Józef Korytyński? Ubiór co do krojubył podobny w ogólności do strzelców pieszych, z tą różnicą, że kurtki mundurowe były niebieskie zapinane na 9 guzików w jeden rząd, spodnie długie, niebieskie z wypustką na ciżmy [...] Naramienniki sukienne, niebieskie, z wypustką wokoło żółtą lub amarantową, z numerem kompanii lub batalionu. [...] PonieważKorpus Weteranów i Inwalidów uważany jest jako piechota,zabronione jest oficerom tenżeKorpusu składający noszenia wąsów....(Kukiel)

Młody patriota Józef Korytyński przekradł się przez granicę, by wstąpić do armii Księcia Poniatowskiego. Pragnął jak wielu Polaków wywalczyć wolność ojczyźnie. Resztę życia spędził nasłużbie wojska carskiego. Ceniony przez władze carskie w 1838 r Józef Korytyński uzyskał nowe szlachectwo i herb Korczak. W "Spisie szlachty Królestwa Polskiego z dodatkiem krótkiej informacji o dowodach szlachectwa", wydanym w 1851 roku. znalazłam potwierdzenie tej informacji. W alfabetycznym spisie na stronie 109 podano: Korytyński Józef, herbu Korczaksyn Michała.

Przekazuję dość dokładny stan służby wojskowej Józefa Korytyńskiego, lecz nic niewiemy o jego prywatnym życiu. Był niewątpliwie bardzo zamożny. Otrzymane szlachectwo kreowało go na postać znaczącą w wojsku i w mieście. Czy prowadzili życie towarzyskie, gdyż w domu było cztery córki, które należało wydać za mąż? Na to pytanie nikt nam już nie odpowie.

Józef i Joanna Korytyńscy córkę Józefę wydali za mąż za Mareckiego o nieznanym imieniu. Starsi mieszkańcy ulicy Legionów wskazywali mi, działkę ciągnącą się od ulicy (wtedy Łagowskiej), aż do rzeczki płynącej z Zochcina otrzymała córka Józefa z męża Merecka. Niestety nikt nie pamiętał kiedy ją sprzedała i kiedy nowy właściciel wybudował na tej działce murowany, piętrowy dom.

Córka Karolina wyszła za mąż Teodora Dobrowolskiego. Rodzice przeznaczyli jej działkę po przeciwnej stronie ulicy, aż do rzeczki Marcinkówki. Miała kilka córek i syna, którzy po jej śmierci umieścili na grobowcu jej epitafium. Nikt ze starych mieszkańców nie pamięta kiedy ją sprzedała i kiedy nowy właściciel wybudował na niej młyn.

Mimo usilnych starań nie odnalazłam w aktach Stanu Cywilnego w Opatowie potomków Józefy Mareckiej i Karoliny Dobrowolskiej. Nieznane są mi także losy córek Józefa Leontyny i Janiny. Józef Korytyński herbu Korczak oficer Polskich Inwalidów zmarł 3 marca 1860 roku. Pochowano go w grobowcu rodzinnym na cmentarzuw Opatowie.

Fotografia14 VI 2010 roku:



Grobowiec niegdyś był okazały. Otaczały go piaskowcowe słupki połączone łańcuchami, a grobowiec zwieńczałkrzyż na dwu, zwężających się postumentach. W dawnych czasach usytuowany był nad wąską wtedy i płytszą alejką cmentarną. Obecnie alejkę poszerzono i utwardzono. Dlatego krzyż jest nieco pochylony. Kolejni zmarli członkowie rodziny grzebani byli w obszernej katakumbie, a na obu cokołach krzyża umieszczano ich epitafia. Na dolnej, większej płycie znajduje się epitafium Józefa Korytyńskiego



Tu spoczywają zwłoki ś .p . Józefa Korytyńskiego
byłego oficera Polskich inwalidów,
który przeżywszy lat 68 zmarł d 3 marca 1860 r.
Prosi o westchnienie.


Następne epitafia na kolejnych stronach podstaw krzyża:

Joanna Korytyńska żyła lat 65 zmarła 28 maja 1878 (żona Józefa Korytyńskiego)

Józefa Dobrowolska żyła lat 77 zmarła 26 XI 1879 r

Teodor Dobrowolski żył lat 79 um. 10 czerwca 1880

Józefa z Korytyńskich Merecka zmarła 23 października 1882 roku

Karolina z Korytyńskich Dobrowolska żyła lat 79 zmarła 10 stycznia 1914 roku. Wdzięczny syn i córki proszą o westchnienie do Boga.

Józefa Dobrowolska żyła 81 lat zm. w 1923 rok

Irena Parysówna żyła lat 29. zm 28 X 1919 roku.( w USC nie ma jej metryki zgonu i nie wiem jak była spokrewniona z rodziną Korytyńskich lub Dobrowolskich)

Tekst Aleksandra Gromek Gadkowska, 6 lipca 2010