Gadkowski.pl

Juliusz Karski - Moje gniazdo rodzinne

inne publikacje

Juliusz Karski - Moje gniazdo rodzinne

Włostów, miejscowość położona na uczęszczanym szlaku prowadzącym do Kijowa i innych ruskich grodów, usytuowany jest 7 kilometrów od Opatowa w kierunku Sandomierza. Znajdujący się we wsi kościół parafialny św. Jana Chrzciciela został ufundowany w XIII wieku przez pierwszego dziedzica i założyciela Włostowa - Piotra Dunina herbu Łabędź. Następnymi właścicielami Włostowa byli: Bogusław z Karwowa herbu Róża, ojciec błogosławionego Wincentego Kadłubka, w 1529 r. - Pełka,
potem Jan Żbunk i Żwan herbu Janina, obdarowani za waleczność w boju, ok. 1590 r.
- Wojciech Wielicki.
W XVII wieku Włostów był w posiadaniu rodziny Parzniewskich, następnie Franciszka Siemianowskiego, chorążego sandomierskiego. W 1729 r. właścicielką wsi była Barbara Szembekowa, podkomorzyna krakowska, a następnie Leon Leonard Worcell z Immersztyna, kuchmistrz koronny, od którego kupił dobra włostowskie w 1795 r. za sumę 550 tys. zł Antoni z Karsz Karski, łowczy sandomierski. W posiadaniu rodziny Karskich był Włostów do 1942 r., tj. 147 lat. W kwietniu 1942 r. ojciec mój, Szymon Karski, został aresztowany przez gestapo za współpracę z ruchem oporu. Majątek przeszedł pod zarząd niemiecki, a nasza rodzina została wysiedlona.
Już od lat czterdziestych ubiegłego wieku dobra włostowskie były stopniowo uprzemysławiane; sprowadzono nowoczesne na owe czasy maszyny rolnicze z Zakładów Mechanicznych w Białogonie. W 1912 r. dziadek mój, Michał Karski, był inicjatorem budowy i współzałożycielem istniejącej do dzisiaj cukrowni we Włostowie. Klucz włostowski posiadał 7 folwarków, gorzelnię, młyn, plantację chmielu i buraków cukrowych, zespół kilkunastu stawów rybnych założonych przez prof. Aleksandra Tuszkę, hodowlę tzw. remontów (koni półkrwi dla wojska) oraz hodowlę krów holenderskich.
Ze względu na daleko zaawansowane uprzemysłowienie dobra włostowskie zostały po odzyskaniu niepodległości decyzją rządową wyłączone spod parcelacji.
Neorenesansowy dwukondygnacyjny pałac wzniesiony został w drugiej połowie
XIX wieku naj prawdopodobniej według projektu Henryka Marconiego, a następnie przebudowany przez jego syna - Władysława Marconiego. Rozbudowa zespołu pałacowego następowała stopniowo, przy czym angażowano do niej wybitnych budowniczych. Wnętrza pałacu były dziełem włoskich mistrzów ....
Włostowski pałac stanowił ważny ośrodek kulturalny i społeczny, oddziałujący na bliższą i dalszą okolicę. Stefan Żeromski wspomina w swoich dziennikach, że tu właśnie pisał fragmenty .Popiołów". Gościem mojego dziadka Michała Karskiego był we wrześniu 1919 r. wizytator Stolicy Apostolskiej Monsignore Ratti - późniejszy papież Pius XI.
Z okazji 15 rocznicy bitwy pod Konarami, stoczonej z Rosjanami przez I Brygadę Legionów pod dowództwem Józefa Piłsudskiego 1915 L, powołany został komitet budowy pomnika, którego prezesem został mój ojca. We wrześniu 1929 r., po odsłonięciu pomnika na wzgórzach pod Konarami, Włostów gościł 140 -osobową delegację zaproszonych gości, do której weszli przedstawiciele władz państwowych, władz miejscowych i ludności. Na pamiątkowym zdjęciu przed gankiem we Włostowie widoczni są: prezydent RP prof. Ignacy Mościcki, ministrowie Czerwiński, Boerner, Meysztorowicz, Niezabytowski, Prystor, Sławoj-Składkowski, prezes BBWR Walery Sławek, wiceprezes związku legionistów z Krakowa, twórca kawalerii legionowej, dowódca 1 pułku ułanów .beliniaków" płk Władysław Belina-Prażmowski (wówczas prezydent Krakowa) oraz pułkownicy Olbrycht, Fryda i inni. W latach trzydziestych
Włostów gościł wiele wybitnych osób, m.in. Jarosława Iwaszkiewicza, a na początku lat czterdziestych zjawiali się tu dosyć często wysłannicy początkowo od "Hubala", a później od "Jędrusiów", w celu uzgodnienia zaopatrzenia oddziałów leśnych Armii Krajowej z pogórza świętokrzyskiego w prowiant, podwody itp. Niestety, już w rok później Niemcy zorientowali się, że Włostów stanowi jedną z baz zaopatrzeniowych Armii Krajowej i szybko ją zlikwidowali.


W czasie drugiej wojny światowej, pałac, w przeciwieństwie do innych budynków i parku, nieznacznie ucierpiał. W dokumentacji historycznej opracowanej przez Pracownię Konserwacji Zabytków w Kielcach w 1977 r., kiedy projektowano odbudowę pałacu, zamieszczono następujące wyjaśnienie dotyczące okresu od maja 1945 do stycznia' 1946: "Majątek położony na linii frontu został kompletnie zniszczony.
Budynki spalone i rozbite pociskami zostały do reszty rozebrane przez stacjonujące wojska ( ... ) i ludność miejscową - pozostały tylko mury. Administrator majątku mieszka w zniszczonym częściowo pałacu. Prócz administratora możliwe do zamieszkania pokoje pałacowe zajmuje około 30 rodzin dawnej służby folwarcznej".

W 1945 r. salony parteru zostały zajęte przez szkołę podstawową we Włostowie, pokoje na piętrze zajęła ludność miejscowa, która wprowadziła się tu z inwentarzem żywym. Systematyczna dewastacja rozpoczęła się od zrywania dachu z blachy ocynkowanej, następnie rozebrane zostały kominki, parkiety i boazerie. Na pierwszym piętrze prawie przed każdym pokojem stał pies na łańcuchu, na dole składowano sprzęt rolniczy. Nie było już śladu po pięknych stiukach, parkietach i lustrach w sali balowej, jedynie w porozbijanych łazienkach leżały resztki glazury.

W latach siedemdziesiątych pałac miał być odbudowany. PGR Włostów posiadał podobno pieniądze na odbudowę, do której jednak nie doszło.

Na miejscowym cmentarzu znajduje się grobowiec rodzinny – dwukondygnacyjna kaplica, zbudowana przez dziadka około 1903 r., która przez kilka lat po wojnie, w okresie odbudowy spalonego kościoła, była miejscem kultu religijnego. Cała kaplica wyłożona była kilkudziesięcioma metrami kwadratowymi przepięknej włoskiej glazury z motywami roślinnymi. Przed kilkoma laty, po śmierci opiekuna kaplicy, cała glazura została odkuta "na łazienki", a ściany wyrównane i wybiałkowane.
Park jest nadal dewastowany, a kilka wspaniałych pozostałych drzew, głównie wiązów i buków, pozbawionych jest kory, ponieważ miejscowy PGR specjalizujący się w hodowli świń, zrzucał do wąwozu w parku ścieki z chlewni wpływające katastrofalnie na drzewostan.
Pałac włostowski popadł po wyzwoleniu w ruinę, podobnie jak setki tego rodzaju obiektów kultury narodowej. Gdyby został odpowiednio zabezpieczony jeszcze w latach pięćdziesiątych, mógłby służyć społeczeństwu przez dziesiątki lat jako dom pracy twórczej lub dom wypoczynkowy. Obecnie jest już skazany na pewną zagładę.

Juliusz Karski: "Moje gniazdo rodzinne". Felieton drukowany w "Spotkaniach z Zabytkami", nr 5,1988 r.

Obszerne fragmenty publikujemy po uzyskaniu zgody Autora.