Gadkowski.pl

KAPLICA GROBOWA PRAKSEDY Z ROGOZIŃSKICH I JANA ZDZIENNICKIEGO

inne publikacje

KAPLICA GROBOWA PRAKSEDY Z ROGOZIŃSKICH I JANA ZDZIENNICKIEGO
na cmentarzu grzebalnym w Opatowie

Rodziny Rogozińskich i Zdziennickich spokrewnione były z wieloma rodzinami w Opatowie. W rozgałęzionym drzewie genealogicznym Rogozińskich znajdują się między innymi nazwiska: Estrajcherów, Stecińskich i Ornatkiewiczów.  Większość ich nagrobków znajduje się w najstarszej części cmentarza w Opatowie.
Kapliczkę grobową Adam Ornatkiewicz (1937-2004) spokrewniony z Rogozińskimi przekazał w 1989 roku pod opiekę parafii kościoła św. Marcina kaplicę cmentarną Zdziennickich, gdyż nikt z żyjących potomków rodziny nie czuł się zobowiązany do odnowienia kaplicy, lub nie dysponował odpowiednimi funduszami.  Dlatego też od chwili przekazania kaplicy administracji kościelnej, nabożeństwa żałobne w dzień Wszystkich Świętych odbywały się we wnętrzu kaplicy, skąd wyruszała procesja, po alejkach cmentarza. Sugestie Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Opatowskiej kierowane do władz parafii, by jednak objęły opieką zaniedbany budynek nie znalazł odzewu. Obecnie nabożeństwa te odbywają się przed kaplica. 
Kapliczka była bardzo zaniedbana. Dlatego w roku 1990 członkowie Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Opatowskiej zwrócili się do proboszcza Kolegiaty księdza prałata Antoniego Gnoińskiego, o wyrażenie zgody na wejście do kaplicy i spenetrowanie jej wnętrza. Na prośbę TPZO towarzyszył nam fotografik pan Andrzej Klimont i grabarz pan Władysław Sikora.
Prywatna kaplica grobowa rodziny Zdziennickich zbudowana na planie prostokąta o wymiarach 4,80m. na 5,35m wysoka około 8-9 metrów, murowana, otynkowana, na wysokiej podmurówce, ma dach dwuspadowy kryty blachą. W narożach dachu ozdobne sterczyny na niewysokich cokołach. Kaplica nigdy nie była gruntownie odnawiana. Ktoś jednak zabezpieczył mur od strony alejki, wzmacniając go kotwą. Nikt jednak z potomków rodziny Rogozińskich nie potrafił odpowiedzieć kto i kiedy tego dokonał. Na szczycie zachodniej ściany niewielka wnęka z figurką.


Fotografia z 1990 roku
Kamienny portal jest zwieńczony gzymsem z piaskowca. Na nim napis:
WIECZNYM POKOJEM UDARUJ PANIE MIŁOSIERDZIEM OPROMIEŃ NA WIEKI AMEN.”
Ponad portalem prostokątna tablica z napisem:
IN NOMINE DOMINI
PRZEZ  ŁZY POKORY  NIECHAJ ZNAJDĘ  MIŁOSIERDZIE TWOJE.
KAPLICA ZDZIENNICKICH
POŚWIĘCONA
1881



Do kaplicy prowadzą betonowe schodki z jednostronną poręczą. Drzwi obite metalową blachą mocno skorodowaną, kaplica zamknięta kłódką na grubym łańcuchu. 

Drzwi otworzyły Aleksandra Gromek Gadkowska oraz Irena Szczepańska

Wnętrze kaplicy jest pokryte polichromią w łagodnych pastelowych kolorach. Sufit zdobią cztery pary aniołków igrających na chmurkach prezentując symbole wiary. Jedna para trzyma w rączkach krzyż, druga kielich z hostią a trzecia parka wielką księgę - Pismo Święte. Ostatnia para nad ołtarzem trzyma w rączkach gałązki: oliwną i cierniową.



Ołtarz od strony wschodniej usytuowany na lewo od wejścia. Ma bogaty wystrój: dwie ozdobne białe kolumienki, zwieńczone figurą Chrystusa Triumfującego. Na nich oparto ramiona krzyża z Chrystusem Ukrzyżowanym. W głębi widoczna pusta, płytka wnęka sugerująca, że pierwotnie był tu jakiś obraz. Poniżej na mensie ołtarzowej 4 czarne, wysokie świeczniki i tabliczka z ewangelią.



Naprzeciw ołtarza zawieszono prospekt organowy, także bogato ozdobiony motywami instrumentów muzycznych



Organy były niewielkie. Niestety nie wiemy jak wyglądały, gdyż w czasie okupacji niemieckiej w latach 1939-45 skradł je któryś z niemieckich urzędników - zapewne meloman. Pierwotnie prowadziły do nich schodki, lecz zostały zniszczone podczas demontażu organów.
Na zdjęciu widoczne krzesła, przeznaczone dla uczestników nabożeństw za spokój duszy Praksedy Zdziennickiej. Są zbudowane z listewek i na przełomie wieków były bardzo modne. Nosiły nazwę „karło”. Wnękę okienną jedynego okna kaplicy ozdobiono ornamentami z liści. Przed wykonaniem fotografii, usunęliśmy z jego parapetu kilka pustych butelek po winie mszalnym.



Przy ścianie, obok drzwi wejściowych ustawiono ozdobną wysoką tablicę zwieńczoną Krzyżem. W górnej jej części umieszczono portret Praksedy i Jana Zdziennickich. Portret małżonków jest wykonany na blasze miedzianej. Farba w wielu miejscach wykruszyła się, kolory wyblakły. Rama wytłaczana w bogate wzory, pierwotnie złocona (?)

 

W centralnej część tablicy widnieje epitafium obojga zmarłych małżonków Zdziennickich.



Jan i Parakseda Zdziennicy

Ze względu na to, że tekst tablicy na zdjęciu jest nieczytelny, podaję poniżej przepisany  z niej tekst.
NA CZEŚĆ PRZENAJŚWIĘTRZEGO OWOCEM  PRACY WZNIEŚLI TU SPOCZYWAJĄCY  JAN ZDZIENNICKI LAT  DOZORCA KOŚĆ KOL 32 SENIOR 2O KONTROLER KASSY POW. OPAT. EMERYT (Tekst jest niepełny.)
Małżeństwo P.J. Zdziennickich nie doczekało się potomstwa. Jan Zdziennicki liczył na to, że po jego śmierci, rodzony brat Praksedy ksiądz Kazimierz Rogoziński (1821-1904) proboszcz w Mominie i Szumsku, uzupełni dane na tablicy dotyczącej jego wieku i poda datę śmierci i że zapewni opiekę kaplicy, gdy jego zabraknie. Przekazał bowiem Kazimierzowi swe oszczędności i zapisał cały duży majątek. Ksiądz Kazimierz budował przy ulicy Sandomierskiej  duży piętrowy dom dla najmłodszego ukochanego  brata Jana (1839-?). Dom ten nazywano w okresie międzywojennym „ludzką krzywdą”. Jednak ksiądz Kazimierz Rogoziński i rodzina jego spadkobiercy Jana nie wywiązała się z zobowiązań wobec Jana Zdziennickiego, mimo że inni potomkowie Rogozińskich w okresie miedzy wojennym i po II Wojnie Światowej usiłowali ich do tego nakłonić. Dlatego data śmierci Jana Zdziennickiego jest nieznana.

Epitafium zmarłej żony Praksedy znajduje się na tablicy poniżej.
UKOCHANA MAŁŻONKA TEGOŻ  PRAKSEDA Z  ROGOZIŃSKICH  L. 62 +2 SIERP.1880  PEŁNA BOJAŹNI PAŃSKIEJ CNÓT ZACNOŚCI.
PROSZĄ O POMOC RELIGIJNĄ

Obok tablicy po jej prawej stronie umywalnia kapłańska tzw. „lawetarz”. Kapłan przed Mszą św. obmywał w niej ręce. Powyżej wieszak na ręczniki.

Jan Abdank Zdziennicki budując kaplicę grobową dla ukochanej żony, zapewne zatrudnił dobrych mistrzów. Gdyż wystrój jej jest pełen umiaru, ale i staranności wykonania.  Miały się w niej odbywać w następnych latach nabożeństwa o spokój duszy jego i żony.

Zadbał też, by tym modłom towarzyszyła muzyka.

Tuż za drzwiami wejściowymi do kaplicy znajduje się płyta kryjąca wejście do krypty. Prowadzi do niej kilka schodków. Krypta znajduje się pod całą kaplicą. Przedzielona stalowymi prętami na 2 części mogłaby pomieścić kilkanaście trumien. Na górnej części krypty, po lewej stronie umieszczono dwie trumny z białego marmuru kryjące zapewne   zwłoki obojga małżonków Zdziennickich. Ich wieka były lekko uchylone. W dolnej części, na podłodze stało kilka bezimiennych trumien bez blach trumiennych, których wieka były zdjęte, a obok nich leżały rozrzucone kości zmarłych. Były to zapewne zwłoki członków rodziny Praksedy. Profanacji zwłok dokonywały hieny cmentarne  w okresie międzywojennym, przeszukujący w kryptach trumny, w poszukiwaniu kosztowności. Proceder ten ustał  w 1940 roku gdy na lewej części cmentarza w pobliży bramy chowano niemieckich żołnierzy. Stąd trumna ze zwłokami Anieli Rogozińskiej nie została sprofanowana.



Tylko jedna trumna była zamknięta, ale i na niej niebyło tablicy trumiennej. Udało się ustalić że jest to trumna Anieli córka Jana (najmłodszego brata Praksedy), która zmarła w 1944 roku podczas działań wojennych na Przyczółku Sandomierskim.


                                  
Za marmurowymi sarkofagami znaleziono ukryte dwa obrazy. Jeden nich przedstawia Chrystusa po zdjęciu z Krzyża i adorującego Go anioła w niebieskiej szacie W dolnej części obrazu dwa owale, w których umieszczono napisy. W jednym z nich jest łaciński napis, wyjaśniający zapewne treść obrazu, a w drugim napis: NAJDROŻSZA PAMIĄTKA PRZEDSTAWIONA PRZEZ RODZINĘ WOJCIECHA I TEKLI ZDZIENNICKICH JANOWI I PRAKSEDZIE ZDZIENNICKIM 1837 W DNIU 28 SIERPNIA.
Był to zapewne prezent ofiarowany przez rodziców Jana z okazji ślubu. Wymiary tego obrazu wskazują, że on pierwotnie zdobił nastawę ołtarza i po zabraniu przez Niemców organów, bojąc się dalszych rabunków, ktoś z rodziny ukrył go w krypcie, a na ołtarzu umieścił krzyż

 

Na drugim obrazie, w ozdobnych ramach widnieje tekst prawie nieczytelny, Farba  w wielu miejscach odpadła uniemożliwiają dokładne odczytanie. Czytelna jest data: 5 listopada 1873 i Jan i Prakseda Zdzienniccy. Data sugeruje, że był to zapewne tekst, upamiętniający fakt ślubu Praksedy i Jana Zdziennickich.

Na przyziemiu, przemieszane z kośćmi leżały puste, metalowe puszki, pomięte papiery, kawałki drewna, puste skrzynki, butelki, zwały śmieci, a na wierzchu  kompletny szkielet psa. Kości zmarłych zostały przez grabarza umieszczone w trumnach, których wieka zamknięto. Podłogę zamieciono i wyniesiono kilka pojemników śmieci.
Starania Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Opatowskiej by zainteresować kaplicą  Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i władze kościelne nie dały żadnego rezultatu. Tylko Fundacja Ochrony Zabytków w Warszawie, na prośbę zarządu TPZO wykonała nieodpłatnie „Opinię mykologiczno – budowlaną kaplicy”. (dr inż. Adam Krajewski maj 1992). Autor wymienia wszystkie mankamenty budynku i podaje sposoby ich naprawy. (Oryginał w archiwum Aleksandry Gromek Gadkowskiej). Lecz ani władze kościelne, ani konserwatorzy nie zdecydowali się na usunięcie zagrożeń.

Kaplica grobowa Zdziennickich jest zabytkiem i powinna być szczególnie chroniona przez konserwatora. Jej wygląd zewnętrzny nie może ulec zmianie i ma zostać dla przyszłych pokoleń jako świadectwo kunsztu rzemieślników opatowskich. Jednak dnia  23 marca 2001 i 1 września 2002  roku umieszczona na niej 2 tablice z nazwiskami osób, którzy zginęli w Katyniu.
Kaplica grobowa Zdziennickich jest kaplicą prywatną, a 63 osoby z Opatowa i powiatu Opatowskiego wymienione na tablicach nie były spokrewnione z rodzinami właścicieli kaplicy.
Inicjatorami uczczenia zamordowanych na wschodzie byli kombatanci i Starostwo Opatowskie. Ale oni także nie byłi właścicielami kaplicy i nie byli spokrewnieni z rodziną Zdziennickich.
12 czerwca 1989 roku Adam Ornatkiewicz skierował na adres parafii opatowskiej oświadczenie:
Ja niżej podpisany….. działając w imieniu rodzin Rogozińskich, Zdziennickich, Stecińskich oraz Ornatkiewiczów, przekazuję na rzecz  Parafii opatowskiej i Kościoła kolegiackiego p.w. św. Marcina /na miejscowym cmentarzu/ kaplicę rodzinną z przeznaczeniem jej i do wykorzystania określonym przez Parafię….”.

W innych parafiach kaplice grobowe właścicieli dworów używano przez parafie jako  kaplice przedpogrzebowe, gdzie składano trumny przed pogrzebem. W Opatowie w poprzednich latach kaplicą przedpogrzebową była kostnica przy szpitalu, a w ostatnich latach prywatny zakład pogrzebowy.
Adam Ornatkiewicz nie przekazał kaplicy na cmentarzu na własność, więc władze kościelne nie były uprawnione do wydania zgody na umieszczenie tablic na prywatnej kaplicy grzebalnej.
W 2001 roku zapytałam Adama Ornatkiewicza czy ktoś z parafii, czy władz miasta zwracał się do niego z prośbą o umieszczenie tablic osób zamordowanych w Katyniu na ścianie  kaplicy. Zapewnił mnie że takich rozmów nie było.

Czy nadejdzie czas, gdy mieszkańcy Opatowa dowiedzą się, kto zdecydował o zmianie fasady zabytkowej, prywatnej kaplicy grobowej Praksedy i Jana Zdziennickich i kto wydał zgodę na umieszczenie na ścianie zachodniej kaplicy tablicy czczącej pamięć Grzegorza Lipińskiego ps. „Gryf” straconego w Kielcach w 1947roku. Fundatorami tablicy był Światowy Związek AK i WIN i Koło w Opatowie.?



Wygląd kaplicy rodziny Zdziennickich  w 2010 roku

Tekst
Aleksandra Gromek Gadkowska
5 grudnia 2010