Gadkowski.pl

MAJĄTEK ZIEMSKI POBROSZYN

inne publikacje

MAJĄTEK ZIEMSKI POBROSZYN
   
W XV wieku  Pobroszyn  stanowił część dóbr rządowych Karwów. Dobra  te w XIX wieku  zostal podzielone na 2 części.: jedna z nich to Karwów rządowy, mający 156 morgów ziemi włościańskiej i dworskiej, należącej od 1852 roku. do generała Anenkowa  (majątek donacyjny). Drugą część dóbr to dobra Pobroszyn mające łącznie 223 morgów. W roku 1881 folwark Pobroszyn został oddzielony od dóbr Karwów i został sprzedany.

Tak Andrzej Woyciechowski opowiada o historii rodziny i rodzinnego domu, który musiał opuścić w 1945 roku.
   
W 1917 roku majątek Pobroszyn zakupił mój dziadek ze strony matki Adam Filip  Jaszowski (1870+1946) herbu Lubicz. Folwark liczył wtedy 198 mórg. Ale do 1924 roku dokupiono jeszcze kilka kawałków ziemi: w Oficjałowie - Kolonii,  gdy parcelowano i sprzedawano majątki donacyjne i rządowe. Adam Filip Jaszowski dokupił od Zofii Malinowskiej część Nikisiałki Małej,  a od gospodarzy szmat ziemi zwanej "na snopie", tak  że w 1930 roku Pobroszyn liczył według spisu majątków ziemskich 202 hektary. W majątku leżącym nad Opatówką funkcjonował dworski młyn. Tama na rzece i kanał doprowadzający wodę  był stale konserwowany, więc młyn pracował pełną parą. Doskonale zorganizowana gospodarka dostosowywała istniejące warunki do produkcji rolnej. Większość areału obsiewano zbożem chlebowym, które mielone we własnym młynie, dostarczając  mąkę piekarniom opatowskim, łagowskim i iwaniskich, unikając pośredników, zabierających dużą część dochodów.

Uprawiano także buraki cukrowe, dostarczane własnym transportem do cukrowni we Włostowie.
W 1925 roku moja matka Wanda z Jaszowskich (1905+1991) poślubiła Augusta Woyciechowskiego (1902+1973). Początkowo Adam Filip Jaszowski gospodarzył razem z zięciem Augustem, ale z czasem, gdy jego zdrowie pogorszyło się, przeniósł się w 1935 r do małego folwarku Karsy. W okresie międzywojennym w oborze było przeciętnie około 60 krów, dostarczając mleko do opatowskiej spółdzielni  mleczarskiej. Hodowano także świnie do wagi około 100 kg na tzw. bekon. Raz na kwartał odwożono do Radomia specjalnymi furgonami około dwadzieścia kilka sztuk. Rozsądny zarząd i przystosowanie hodowli do wymagań rynku spowodowało, że majątek Pobroszyn przynosił niezłe dochody, co pozwalało na prowadzenie domu  w dobrobycie.
Życie towarzyskie nie ograniczało się do spotkań z sąsiednimi dworami. Bywali u nas  także zamożniejszi gospodarze i niektórzy z przedstawicieli inteligencji z Opatowa. Pamiętam na przykład odwiedziny rejenta  pana Byczkowskiego z Opatowa.

Ojciec mój, po studiach rolniczych i praktykach, był dobrym, ale wymagającym gospodarzem. Oficer 2 pp w Sandomierzu  brał udział  w wojnie obronnej w 1939 roku. (Wieluń, Modlin, Warszawa). Uniknął niewoli  i powrócił do Pobroszyna. Także my z mamą, powróciliśmy z szalonej ucieczki na wschód, w lęku przed Niemcami. W okresie wojny moja rodzina nawiązała kontakty z NSZ, podobnie jak i dziedzice okolicznych majątków, Bogusławic, Podola, Grocholic i  Koszyc.
Podczas okupacji majątek był zarekwirowany na majątek niemiecki, jako tzw. Liegenschaft. Naturalnie eksmitowano nas ze dworu. Zamieszkaliśmy początkowo w domu rolnika Fudali, a potem podczas działań frontu, ze względu  na bezpieczeństwo,  przenieśliśmy się do garażu, w którym kiedyś stał nasz samochód.
W 1944 roku zamieszkaliśmy w Ostrowcu Świętokrzyskim - wspomina Andrzej Wojciechowski, - moja matka Wanda, zapragnęła mieć kopię obrazu św Antoniego, z klasztoruu oo bernardynów w Opatowie, który był u nas złożony na przechowanie. A że przebywała u nas w Ostrowcu Wanda Chełmońska córka malarza, matka poprosiła ją, o wykonanie jego kopii. Malarka spełniła  prośbę. Obraz ten przywędrował z nami do Warszawy. Po kilku latach gdy w dawnym naszym dworku w Pobroszynie utworzono Dom Opieki i zorganizowano kaplicę, obraz powrócił na ziemię opatowską. Obecnie  w kaplicy zakładu  opiekuńczego raz w tygodniu, w niedzielę zakonnik z klasztoru oo bernardynów odprawia Mszę św. Oryginalny obraz świętego Antoniego  powrócił do macierzystego kościoła oo bernardynów.
Następne lata to walka o przetrwanie. Z Ostrowca moja rodzina przeniosła się na krótko w kutnowskie, a potem już na stałe do Warszawy.
Aresztowanie ojca w 1949 roku skomplikowało ciąg naszej nauki, ale z czasem sytuacja się unormowała. Ojciec wrócił z więzienia i rozpoczął pracę, a my wrócilismy do nauki, jednocześnie pracując.
Wkrótce nasza trójka: Krzysztof, Maria i ja założyliśmy rodziny. Mamy łącznie  sześcioro dzieci i pięcioro wnuków.

Ważnymi postaciami w mojej rodzinie są moi pra-pra-dziadkowie ze strony ojca i matki Mój pra-pra-dziadek to Józef Jaszowski (1788+1865). Jego ród wywodzi się z Jaszowic k/Radomia.  Walczył pod sztandarami Napoleona. Brał udział w jego wyprawie  na Moskwę. Zdobywał Smoleńsk, walczył pod Borodino, a po odwrocie towarzyszył księciu Józefowi Poniatowskiego w bitwie pod Lipskiem. Był odznaczony Krzyżem Legii Honorowej, a także krzyżem Vitruti Militari i brązowym Medalem z Wyspy Św. Heleny.


Mój drugi pra-pra dziadek to pułkownik Kajetan Woyciechowski herbu "Jelita" (1786+1848), właściciel  majątku Łomna, położonego u stóp Gór Świętokrzyskich. I on także walczył pod sztandarami Napoleona.  W  kampanii hiszpańskiej był ranny w bitwie pod Albuhera. Odznaczony krzyżem Legii Honorowej. Tradycja opowiada, że wręczał go osobiście wielki Napoleon. Po klęsce Napoleona, internowany na Węgrzech.  Jako 28 letni ranny weteran powrócił do Polski. Jego pamiętniki - jak głosi tradycja - posłużyły Stefanowi Żeromskiemu przy pisaniu "Popiołów". Zmarł w 1848. Pochowano go na cmentarzu w Świętomarzy.
Córka Kajetana i jego drugiej żony Brygidy Reklewskiej - Jadwiga Prędowska (w powstaniu sztyczniowym łączniczka Langiewicza) tak wspomina ojca.  "...szczególnie dbał o dobrobyt służby i ludu. [....] Murowane czworaki sąsiedzi nazywali ironicznie pałacami. [...] mocno sarkali że buntuje lud. [...] gdy przyjmował ekonoma, za pierwszy warunek kładł, aby nie nosił nigdy bata - zwykłego godła swego stanu...." „…Nasze dzieci i wnuki doskonale znają historię swej rodziny. Zaś dwa pamiętniki naszych pra-pra dziadów znane są im niemal na pamięć.
Wspomnienia lat spędzonych na ziemi opatowskiej, a szczególnie w Pobroszynie mimo, że musiałem się z nią rozstać w bardzo brutalnych okolicznościach, są mi bardzo drogie..."



Widok dworku z około 1934 roku.

Z albumu Andrzeja Woyciechowskiego



Bibliografia       
1.Kajetan Woyciechowski: Pamiętniki moje w Hiszpanii Warszawa 1978
2. Józef Jaszowski: Pamiętniki dowódcy rakietników konnych Warszawa 1968

Tekst, na podstawie opowiadań i notatek Andrzeja Woyciechowskiego
Aleksandra Gromek Gadkowska
15 stycznia 2011