Gadkowski.pl

MIROGONOWICE

inne publikacje

MIROGONOWICE
woj. Świętokrzyskie, powiat Ostrowiec, gmina Waśniów
Historia dworu


Rodzina Reklewskich herbu "Gozdawa", była w wieku 18 i 19 licznie reprezentowana na terenie Ziemi Sandomierskiej, jak również w Nowosądeckim. Nie brak w tym rodzie imion tych, którzy godnie służyli Rzeczypospolitej.
    Jest Wojciech - cześnik sandomierski, Stefan - podwojewodzy sandomierski, Krzysztof -  wiceregent, Józef - podwojewodzy sandomierski i opatowski sędzia pokoju,  Wincenty - poeta i uczestnik  wyprawy Napoleona na Moskwę, Julian i Wincenty - członkowie Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, emigranci i Michał oficer artylerii Wojska Polskiego Księstwa Warszawskiego. Łukasz naczelnik świętokrzyskiego okręgu Górniczego Odnotowano także Zdzisława, cywilnego naczelnika powiatu sandomierskego w Powstaniu Styczniowym.


    Protoplastami właścicieli majątku Mirogonowice był, (by nie sięgać głębiej w historię rodu) Krzysztof Reklewski (1697+1773) i jego druga żona Felicjanna z d. Jarnuszewicz (zm.1793) właściciele Obręcznej i Leszczkowa. Ich syn Józef poślubił Annę (zapomnianego w rodzinie nazwiska panieńskiego) Mieli kilku synów.

Jeden z nich Wincenty (1786+1812) uznany poeta - preromantyk, sławiący uroki przyrody opatowszczyzny, żołnierz Napoleona zmarł w Moskwie. Innym synem Krzysztofa był Karol (1887+1846) z Leszczkowa, który poślubił Annę z Ławskich (1796+1856) herbu „Pomian” z Mirogonowic.

Rodzina zamieszkała w Leszczkowie. 

Aniela po śmierci męża wróciła do rodzinnego domu z czwórką synów..
    Najmłodszy z synów Karola Reklewskiego Jan (1828+1901) ukończył szkołę rolniczą, słynny „Marymont” w Warszawie, ale nie chciał pracować na roli. Wyjechał do Rzymu i odbywał nowicjat w klasztorze oo Zmartwychwstańców. Nie został tam jednak, gdyż matka Aniela, wezwała go do kraju, by objął zarząd majątkiem.  Posłusznie powrócił do Mirogonowic i kilka lat potem ożenił się z Konstancją z Horochów h. "Trzy Pióra" (herb własny) Mieli 10 dzieci.
   
Nas interesuje jeden z nich - Wincenty Reklewski, bo to on był ostatnim właścicielem Mirogonowic.
Wincenty urodził się w Mirogonowicach w 1877 r, jako 7-me z kolei dziecko.  (z 9 rodzeństwa, wieku dorosłego dożyło tylko cztery siostry i brat.)

Wychowany w rodzinie patriarchalnej, gdzie żyło się skromnie, przez całe swe życie zachował zamiłowanie do prostego stylu życia.
    Po studiach rolniczych na UJ gospodarzył samodzielnie w nabytym przez ojca majątku Kowalkowice, a od jego śmierci w 1901 roku zarządzał całym ojcowskim majątkiem. Dopiero po śmierci matki w 1909 roku podzielono dobra.  Brat Roman otrzymał Wronów, zaś jemu przypadły Kowalkowice i Mirogonowice, z obowiązkiem spłacenia 4 sióstr.
          Ostatni właściciel Mirogonowic żenił się dwukrotnie: po raz pierwszy w 1912 z Marią z Winnickich herbu „Sas” i miał z nią 3 dzieci: Mieczysława, Tadeusza i Jadwigę Rauszer bestialsko zamordowaną w 1944 roku przez grupę lewicowych partyzantów (była w zaawansowanej ciąży) 
 
     Trzy lata po śmierci żony w 1928 ożenił się z Anną Danutą z Wasiutyńskich h. Korczak Z małżeństwa tego trwającego 11 lat przyszło na świat pięcioro dzieci: 4 córki i syn.
    „Dwór w Mirogonowicach położony na wzgórzu o stokach opadających na południe i zachód, już z daleka, od strony traktu opatowskiego świecił bielą
ścian. Otoczony pięknymi lipami od wschodu i południa, od strony zachodniej przeglądał się w dużym stawie.   Podobny do wielu dworków drewnianych, tradycyjnie budowanych w końcu XVIII wieku. Pierwotnie posiadał 10 pomieszczeń,. Cztery skrajne pokoje były pierwotnie nieogrzewane, pełniły rolę komór. W jednym z tych pomieszczeń była urządzona kaplica z pięknym, barokowym ołtarzem
”.
     
Wyposażenie tej kaplicy, po upaństwowieniu ziemi, znalazło się w kościele w Waśniowie, lecz obecnie stanowi część wyposażenia nowobudowanego kościoła w pobliskich Nagorzycach.
 Około 1800 roku otynkowano cały budynek i pomalowano na biało.  Niewielką, drewnianą budowlę wyposażono w wystrój pałacowy. Wystawiono ozdobne kominki.
Ściany pokrywały olbrzymie malowidła na płótnie, przedstawiające pejzaże włoskie, holenderskie, motywy pompejańskie. Były też motywy roślinne, zwierzęce i liczne sceny mitologiczne.
    Obecnie owe płócienne malowidła są w Muzeum Świętokrzyskim w dziale Zbiorów Podworskich.

    Ostatni właściciel Mirogonowic był zamiłowanym gospodarzem, ale i tradycjonalistą. Nie lubił zmian, zarówno w domu jak i w obejściu. Wszystko musiało się toczyć tak, jak za rządów poprzedników. Gdy żona podczas jego nieobecności kazała zmienić podłogę w pokoju dziecinnym, ubolewał, że przecież po tych deskach biegał, jako dziecko. Był bardzo przywiązany do rodzinnego domu i do ziemi, na której pracował.
       W zarządzaniu swymi majątkami wykazywał realizm, pomysłowość i elastyczność. Dochody z ziemi lokował w dobrze przemyślane inwestycje, które zwiększały dochód. Jego własne młyny mełły mąkę z własnego zboża. Własna piekarnia wypiekała chleb dla jego własnego sklepu w Ostrowcu Wypieki dostarczano także do kilku okolicznych sklepów w sąsiednich miejscowościach. Miał także w Ostrowcu 2 sklepy spożywcze. Założył 60 - cio hektarowy sad, a owoce kupowały zakłady przetwórcze w Dwikozach. Produkowano także w ogromnym kotle na terenie sadu marmoladę z nadwyżki owoców. Przekładano je do kamionkowych pojemników i sprzedawano w sklepach Wincentego. Jego hodowla koni tzw. "remontów" dostarczanych wojsku, wielokrotnie była nagradzana na ogólnopolskich konkursach.
    Wincenty Reklewski nie zatrudniał pisarzy - całą dokumentację dotyczącą majątków prowadził sam. Był chyba jedynym właścicielem ziemskim w powiecie opatowskim, który w latach 30-tych ubiegłego wieku nie starał się o zredukowanie długów ciążących na majątkach, bo on długów nie miał.
     Rodzina żyła dostatnio, ale nie luksusowo, a dwór, choć pięknie wyposażony przez przodków, nie silił się na wystawność.  Matka każde dziecko, które przychodziło na świat, w pierwszych miesiącach życia karmiła i pielęgnowała sama, nim oddała je pod opiekę nianiek, bon i nauczycielek.  Nie było, więc mowy o urozmaiconym życiu towarzyskim.  Natomiast w święta we dworze był rojno. Przyjeżdżały ciotki i wujkowie z liczną progeniturą. Rodzina dobrze czuła się będąc we własnym gronie.
     Wincenty Reklewski nie należał do Związku Ziemian - co miano mu za złe i uważano go za sknerę. Może nie wiedziano, albo nie chciano wiedzieć, że wspomagał kilku chłopców ze wsi, by mogli zdobyć wykształcenie. Był członkiem ochotniczej Straży Pożarnej i nieraz sam kierował akcją ratowniczą. Mieszkańcom okolicznych wsi, których życiem żywo się interesował, chętnie służył rada, a w potrzebie pomocą materialną 
      Ostatni dziedzic Mirogonowic był bardzo pobożny. Niekiedy w swych wędrówkach pomiędzy majątkami a Ostrowcem, wstępował wczesnym rankiem do kościoła w Waśniowie, by służyć do Mszy Świętej. Potrzeby tegoż kościoła leżały mu na sercu. Także klasztor sióstr bernardynek na Św. Katarzynie mógł liczyć na jego pomoc. Przyjaźnił się z księdzem Andrzejem Glibowskim kanonikiem Kolegiaty św. Marcina w Opatowie, który był także jego zaufanym doradcą w trudniejszych sprawach.
Wracając z Ostrowca do Mirogonowic przez Waśniów, 27 grudnia 1939 roku, któryś z mieszkańców miasteczka poinformował go, że na plebanię napadli bandyci.
Kazał stangretowi zajechać na plebanię, by udzielić pomocy proboszczowi. Gdy sanie zatrzymały się, padło pytanie, kto przyjechał. Gdy stangret odpowiedział, że to dziedzic z Mirogonowic, padł rozkaz podniesienia rąk do góry. Wincenty Reklewski nie zdążył go wykonać, gdy otrzymał strzał w tył głowy. Po dokonaniu morderstwa bandyci zbiegli.
    Było to pierwsze, (ale nie ostatnie) morderstwo ziemianina podczas wojny. Dlatego wstrząs był ogromny, tym bardziej, że Wincenty Reklewski cieszył się ogromnym autorytetem wśród społeczności wiejskiej i do dziś wspominany jest życzliwie z podziwem dla jego pracowitości i szlachetnych odruchów serca.
    Tragiczna śmierć właściciela majątku i okres okupacji niemieckiej wprowadziły wiele zmian w życiu rodziny. Należało zatrudnić administratorów, a choć Anna Danuta Reklewska prowadziła wiele spraw sama, jej poczynania śledziła czujnym okiem rada familijna. Ten okres to najazd wysiedleńców z poznańskiego, conocne wizyty wysłanników przeróżnych grup partyzanckich po zaopatrzenie. Nie było to życie łatwe.  (Dla innych dworów również).

    „Modrzewiowy dwór w Mirogonowicach jest dziś ruiną. Jeszcze stoją ściany, jeszcze częściowo zachowały się fragmenty dachu, a okna zieją pustką. Szkoda, bo był to jeden z najpiękniejszych dworków modrzewiowych w powiecie Opatowskim...” (Aleksandra z Reklewskich Rączka 1950 rok)   

W roku 2002 potomkowie Wincentego Reklewskiego (brak nazwisk), odkupili od gminy Waśniów część terenu należąc niegdyś do dworu w Mirogonowicach i wybudowali na nim identyczny budynek, jaki niegdyś tam stał. Na odkupionym terenie znajdował się także stary lamus przykry czterospadowym dachem, 2 ha zaniedbanych drzew ze starego sadu i ślady alei lipowej.
Inicjatorzy odbudowania dworku zapewne musieli zatrudnić budowniczego, który dokonał pomiarów niszczejącego dworu w Mirogonowicach by wybudować identyczny.
     Może ktoś z czytelników zna odpowiedz na nurtujące nas pytania, uzupełni brakujące dane i zechce je nam przekazać

 Źródła
1.    Felieton Mirogonowic w 18 nr. Ziemi Opatowskiej ( rok 2001) strony 2-5
2.    Internet życiorys Wincentego Reklewskiego
3.    Internet historia Mirogonowic.
4.    Notatki z rozmów córki Reklewskiego Aleksandry Reklewskiej Rączka


Tekst
Aleksandra Gromek Gadkowska
28 lipca 2016