Gadkowski.pl

PAWEŁ JASIENICA

inne publikacje



PAWEŁ JASIENICA     
PSEUDONIM LITERACKI LEONA LECHA  BEYNARA
1909-1970

Rodzina Beynarów wywodzi się z Wielkiego Księstwa Litewskiego. W 1413 roku przyjęta została do polskiego herbu „Nowina”



Leon Lech Beynar urodził się 10 listopada 1909 roku w Symbirsku nad Wołgą. Jego dziad po mieczu Ludwik Beynar, uczestnik Powstania Styczniowego emigrował do Francji i tam ożenił się z Joanną Feugas z pochodzenia Hiszpanką, Z czasem przenieśli się do Rosji i osiedlili w Petersburgu, gdzie Ludwik pracował jako urzędnik w towarzystwach asekuracyjnych.
Dziad po kądzieli Lecha Beynara Wiktor Maliszewski to także syn emigranta po powstaniu listopadowym. Urodził się w Nantes i on również osiedlił się w Rosji i ożenił  się z Marią z Kamieńskich (herbu  Rawicz).
Ojciec Lecha Beynara - Mikołaj urodził się 11 lutego 1882 roku, a matka Helena z Maliszewskich 28 kwietnia 1888 roku.
W domu rodzinnym Mikołaja porozumiewano się językiem francuskim, hiszpańskim i rosyjskim, gdyż służba była rosyjsko – języczna. Musiał więc Mikołaj w wieku chłopięcym pobierać lekcje polszczyzny, której w domu prawie nie słyszał. Jednak znajomość francuskiego ułatwiła mu studia we Francji, gdzie ukończył studia rolnicze na Sorbonie i konserwatorium muzyczne.
Ojciec Lecha Beynara pracował w Rosji jako agronom w instytucjach samorządowych tzw. „ziemstwach” i dobrze im się powodziło.
Najstarszy syn Mikołaja i Heleny z Maliszewskich Janusz urodził się 12 sierpnia 1007 roku. Kolejny syn  Leon Lech przyszedł na świat 10 listopada 1909 roku, a córka Irena 6 marca 1915 roku.
Wybuch Rewolucji Październikowej i jej rozwój spowodował, że rodzina zdecydowała się opuścić Rosję i osiedlić się w wolnej Polsce. W 1920 roku, razem z cofającą się armią polską  dotarli do Warszawy.
Po krótkim pobycie w stolicy rodzina Beynarów zamieszkała w Opatowie, gdyż tu Mikołaj znalazł pracę. Zamieszkali w wynajętym mieszkaniu w domu przy Rynku.



Pan Władysław Staniszewski wskazał mi dom, w którym mieszkali pp Beynarowie. Dom jest piętrowy. Na parterze były - jak i dziś - sklepy, a na piętrze  2 lokale mieszkalne.  Parter podwórza zabudowany był i jest komórkami gospodarczymi, a z niego wiodły schody na balkon, gdzie były drzwi do mieszkań.  Mieszkanie państwa Beynarów znajdowało się od strony Rynku.
Mikołaj Beynar został zaangażowany jako powiatowy agronom i w 1923 roku zorganizował wielką wystawę rolniczą w budynkach Monopolu Spirytusowego. Niestety nie przechowały się żadne sprawozdania, i wspomnienia z jej przebiegu. Znajdujemy go także na liście nauczycieli Gimnazjum i Liceum im B. Głowackiego, gdzie prowadził chór, orkiestrę szkolną i uczył śpiewu w kilku klasach. Lecha i jego brata Janusza zapisano do tegoż liceum. W spisie uczniów z roku 1921/22 obaj byli uczniami klasy II a.  Ich młodsza siostra Irena nie chodziła jeszcze do szkoły.
W 1924 roku rodzina Beynarów przeniosła się do Grodna, gdzie Lech Leon Beynar w 1928 roku otrzymał świadectwo dojrzałości. W tym samym roku wstąpił na Wydział Humanistyczny Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie i w 1932 roku uzyskał stopień magistra filozofii w zakresie historii.  Tematem pracy magisterskiej była historia powstania styczniowego. Po uzyskaniu dyplomu Lech Beynar ukończył kurs podchorążych przy 1 Pułku Piechoty Legionów. Od 1935 roku pracował jako wykładowca historii w gimnazjum w Grodnie, a od 1937 roku jako spiker wileńskiej rozgłośni.
W dniu  11 listopada 1934 poślubił Władysławę z Adamowiczów, a w roku 1938 przyszła na świat ich córka Ewa.
W tym okresie zaczyna publikować pierwsze prace historyczne. W 1935 w Biblioteczce Poradni Dydaktyczno-Wychowawczej przy Kuratorium Okręgu Wileńskiego Nr 12 zamieścił pracę pt. ”Zygmunt August na ziemiach dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego” i „Ziemie północno wschodnie Rzeczpospolitej za Sasów”. Obie prace podpisał L. L. Beynar.
W 1939 Lech Beynar został powołany do wojska i jako dowódca plutonu w okolicy Sandomierza dostał się do niewoli niemieckiej. Wraz z całą kolumną jeńców przez Ćmielów i Ostrowiec znalazł się w przejściowym obozie jenieckim w Opatowie. Jeńcy zostali rozmieszczeni w budynkach klasztornych, w Kolegiacie, bożnicy i pod gołym niebem na placu targowym. Wielu jeńców było rannych, a rezerwiści,
powołani do wojska cierpieli już wcześniej na różne schorzenia. Organizatorzy obozu nie zorganizowali żywienia jeńców, więc zajęły się tym okoliczne dwory i mieszkańcy miasta dostarczając jeńcom codziennie gorące posiłki. Lekarze opatowscy, w ramach PCK otoczyli opieką rannych i chorych.
W budynkach szkół tzw. „białej” i „czerwonej”, członkowie PCK zorganizowali szpital dla chorych i rannych jeńców. W bałaganie organizacyjnym pierwszych miesięcy okupacji, łatwo było przekonać władze okupacyjne o szerzących się chorobach zakaźnych i przenosić kolejnych jeńców do szpitala miejscowego, skąd droga do wolności była prostsza.
Gdy okupanci zaczęli wywozić część jeńców do obozów jenieckich w Rzeszy, społeczeństwo miasta postanowiło wyprowadzić z obozu możliwie największą ich liczbę by ułatwiać im ucieczkę.
Bardzo szybko rozeszła się wieść, że w budynku kolegiaty przebywa Lech Beynar. Zadziałały tu kontakty, jakie rodzina Beynarów nawiązała niegdyś, podczas pobytu w Opatowie. Chodziło o uratowanie z opresji kolegi ze szkolnej ławy. Umieszczono go w szpitalu dla jeńców i dostarczono cywilne ubranie.
„.. piszący te słowa opuścił ów szpital mając na sobie kamasze (każdy od innej pary), sztuczkowe spodnie, damski sweter, kusy płaszczyk gabardynowy oraz nowiutki kapelusik tyrolski z piórkiem. Gdzie ci Niemcy mieli oczy?...” Wspominał Paweł Jasienica.
Pani Jadwiga Kozińska, pielęgniarka-wolontariuszka szpitala jenieckiego ułatwiła Lechowi Beynarowi dołączyć do wozaków ze dworu, dowożących żywność. Przeprowadzono go do domu państwa Kozińskich, gdzie mieszkał wysiedlony z poznańskiego dr Romuald Pajerski z żoną, siostrą pani Jadwigi.  Doktór Pajerski kurował przeziębionego Lecha, a pod opieką troskliwych opiekunek, szybko wrócił do zdrowia. Po kilkunastu dniach postanowił wrócić do domu. Zakupiono konie, zaopatrzono w prowiant i fundusze i Lech Beynar opuścił Opatów, kierując się przez Ostrowiec, Iłżę, Radom Białystok, Grodno, i na początku 1940 roku dotarł do Wilna gdzie czekała na niego żona Władysława z Adamowiczów i mała córka Ewa.
„Lech Beynar od 1940 roku był członkiem Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej. W konspiracji prowadził szkolenie wojskowe, współpracował z poziemną prasą i brał udział w tajnym nauczaniu. W 1944 roku został redaktorem pisma „Pobudka” (Słownik współczesnych Pisarzy Polskich.)
W roku 1945 Lech Beynar zamieszkał w Krakowie. Był członkiem redakcji pisma „Tygodnik Powszechny”. Pisywał też w „Dziś i Jutro”, „Słowie Powszechnym” i w wielu ogólno polskich czasopismach zamieszczał swoje felietony. Wtedy podpisywał się już Paweł Jasienica.
12 września 1950 roku wyruszył Paweł Jasienica starym jeepem na wędrówkę po sandomierszczyźnie. Towarzyszył mu - prócz kierowcy - fotoreporter. Po tej wyprawie powstał cykl reportaży wydanym drukiem  przez PAX w 1951 roku p.t. „Wisła  pożegna zaścianek”. Dla mieszkańców Opatowa jest to cenna publikacja. W niej, prócz ogólnych uwag o stanie wsi i miasteczek po wojnie i refleksji na temat odbudowy Polski, zamieścił autor wiele wspomnień z okresu swego pobytu w gimnazjum. Obserwacje kilkunastoletniego chłopca ukazują obraz społeczeństwa, w którym przyszło mu dorastać. W żadnych pamiętnikach, ogłoszonych w następnych latach, autor nie wraca do nich. Opisuje szczegółowo dzieciństwo i życie w Rosji, ale nie wspomina Opatowa. Pozycja ta nigdy nie została wznowiona.

Egzemplarz przechowywany w domu autora  przekazała mi pani Nena Beynar. Są  w tekście krótkie uwagi krytyczne, które naniosła ołówkiem żona Lecha Beynara - Władysława z Adamowiczów. Starannie oprawiona stanowi ozdobę mojego niewielkiego księgozbioru „Opatovianów”.
W 1950 Lech Beynar zamieszkiwał w wynajętym pokoju w Warszawie, podczas gdy rodzina przebywała w Szczekocinach w województwie kieleckim. W 1955 roku.
ZLP przydzielił mu kwaterunkowe mieszkanie w Warszawie, przy ulicy Dąbrowskiego, 75 B gdzie mieszkał do śmierci.
W kolejnych latach 1954 - 57 wychodzi kilka pozycji Pawła Jasienicy: zbiór reportaży „Świt słowiańskiego jutra”, „Biały front”, Opowieści o żywej materii”, „Archeologia na wyrywki” (reportaże) i ”Ślady potyczek” - wybór artykułów drukowanych w prasie. Książki są rozchwytywane i autor zapraszany jest do Opatowa na spotkanie z czytelnikami. Nie udało się ustalić ile razy i w jakim czasie Paweł Jasienica odwiedził Opatów. Była niegdyś książka gości w bibliotece Miejskiej. Niestety
zaginęła. Opatowiacy wspominają  jakieś spotkania w szkole po dawnym monopolu i w Liceum im. B. Głowackiego, którego niegdyś był uczniem. Są to tylko okruchy, z których nie można ułożyć kalendarium pobytów Pawła Jasienicy w Opatowie.
Zachowało się jedno zdjęcie autora z ciałem pedagogicznym i uczniami gimnazjum im. B. Głowackiego.



Nie znamy daty, kiedy to spotkanie odbyło się.

Następne lata to czasy „Polski Piastów”, „Polski Jagiellonów”, „Ostatniej z rodu” i kolejnych ważnych publikacji. Pawła Jasienicy Z jednej strony satysfakcja, że ”Polska Jagiellonów” została wyróżniona w ogólnopolskim plebiscycie czytelników za najlepszą książkę roku, a z drugiej kłopoty z cenzurą, okresowy zakaz publikacji związany z napisaniem i przekazaniem premierowi Cyrankiewiczowi tzw. „listu 34”. Jednym z inicjatorów napisania tego listu obok Słonimskiego i Lipskiego był Paweł Jasienica. Oto jego treść: ”…Ograniczenia przydziału papieru na druk książek i czasopism oraz zaostrzenie cenzury stwarza sytuację zagrażającą rozwojowi kultury narodowej. Niżej podpisani, uznając istnienie opinii publicznej, prawa do krytyki, swobodnej dyskusji i rzetelnej informacji za konieczny element postępu, powodowani
troską obywatelską, domagają się zmiany polityki kulturalnej w duchu praw zagwarantowanych przez Konstytucję Państwa i zgodnych z dobrem narodu.”   Wynikły więc kłopoty z Urzędem Bezpieczeństwa.
29 lutego 1968 roku na zabraniu Oddziału Warszawskiego Związku Literatów Polskich zwołanym po zdjęciu ze sceny Mickiewiczowskich „Dziadów” w reżyserii Kazimierza Dejmka. Jasienica wygłosił przemówienia na którym wyłożył swój pogląd na temat polityki kulturalnej rządu, skrytykował represje, jakie spotkały młodzież uniwersytecką, protestującą przeciwko odwołaniu przedstawień i przeciwko szerzącemu się coraz bardziej w kraju antysemityzmowi.  
19 marca tegoż roku na zjeździe nadzwyczajnym PZPR Gomułka rozprawił się z niepokornymi literatami, wypomniał Jasienicy jego partyzancką, powojenną przeszłość.

Waga oskarżeń była porażająca.
Paweł Jasienica bardzo źle znosił niesłuszne oskarżenia i pomówienia, tym bardziej, że już wtedy miał kłopoty ze zdrowiem. Nie domyślał się też, że od 1966 skierowana została do jego inwigilowania agentka służby bezpieczeństwa Zofia Kazimiera z Darowskich Obretenny, o pseudonimie „Ewa” i „Max”. Miała za zadanie obserwować Pawła Jasienicę, jego otoczenie i pisać raporty. Paweł Jasienica czuł się samotnie. Był już wdowcem. Jego żona Władysława zmarła 29 marca 1965 roku.

Zofia Obretenny była atrakcyjną kobietą i szybko zdobyła zaufanie Pawła Jasienicy. W okresie największej nagonki mieszkali razem w jej mieszkaniu. Niemal codziennie pisała wtedy raport kto odwiedzał Pawła Jasienicę i o czym rozmawiano. Raporty przekazywała rzekomemu koledze, który ją odwiedzał. Paweł Jasienica tak bardzo był nieświadomy jej działalności, że w grudniu 1969 roku została jego żoną. Po ślubie zamieszkali w jego mieszkaniu przy ul. J. Dąbrowskiego.

Paweł Jasienica zmarł 19 sierpnia 1970 roku. Jego pogrzeb stał się wielką manifestacją polityczną i zgromadził ogromną liczbę żałobników. Było wiele przemówień, wieńców i kwiatów. Został pochowany w Alei Zasłużonych na Powązkach.

 

Grób znajduje się po drugiej stronie katakumb na warszawskich Powązkach Zofia Nena Beynar zmarła 23 kwietnia 1997 roku i została pochowana  w grobowcu męża.


A jak układały się losy pozostałych członków rodziny Beynarów?
Janusz Beynar w czasie wojny  został wywieziony  do Rosji, aż na wybrzeże oceanu lodowatego, na półwysep Kola, gdzie  budował lotnisko (szczęśliwie transport jeńców ominął Katyń). Następnie znalazł się w Armii Andersa i przez Irak, Judeę, Jerozolimę dotarł do Włoch, gdzie walczył i był ranny pod Monte Casino. Potem znalazł się w Anglii, gdzie przez Czerwony Krzyż odszukała go żona, która wraz z córeczkami Haliną i Martą przybyła do Polski w 1945 roku. Janusz przybył do kraju wiosną 1947  roku i osiadł w Giżycku.  Zmarł 12.X.1954 roku w Bartoszycach, w szpitalu w którym pracowała jego siostra Irena Brzozowska. Tam też został pochowany.

Rodzice Pawła Jasienicy i jego siostra Irena zostali w czasie wojny wywiezieni do Kazachstanu. Z armią Andersa  przez  Persję dotarli do Tanganiki. Matka była kucharką, ojciec kierował wojskową orkiestrą a siostra pełniła funkcję lekarza. Wrócili do Polski w 1947 roku i osiedli  w Bartoszycach. Ojciec  Lecha Beynara zmarł 27 XII 1962 roku, a matka 12 VIII 1978 r. Oboje pochowani na Powązkach w kwaterze nr 75. Irena z Beynarów Brzozowska zmarła 5 lipca 1990 roku i została pochowana w grobowcu rodzinnym na warszawskich Powązkach.

Dnia 12 listopada 2007 na domu w którym mieszkał i zmarł Paweł Jasienica umieszczono tablicę pamiątkową



Uroczystość zorganizowało wydawnictwo Pruszyński, które wydało resztę jego książek. Kolejni mówcy przypomnieli zgromadzonym warszawiakom osiągnięcia pisarza - historyka. Placyk z okrągłym klombem, które tworzy skrzyżowanie ulica Łowickiej i Jarosława Dąbrowskiego został nazwany jego imieniem.




BIBLIOGRAFIA.
1.    Obozy jenieckie w Opatowie w „Ziemia Opatowska” Nr 3 1988
2.    Paweł Jasienica „Wisła pożegna zaścianek” Warszawa PAX 1951 r.
3.    Słownik współczesnych Pisarzy Polskich.
Dane biograficzne rodziny Beynarów uzyskałam od córki Pawła Jasienicy Ewy Beynar Czeczot.

Tekst Aleksandra Gromek Gadkowska
2 marca 2011