Gadkowski.pl

RADA GŁÓWNA OPIEKUŃCZA na terenie Opatowa podczas II wojny światowej

inne publikacje

Rada Główna Opiekuńcza to społeczna organizacja obywateli USA, spiesząca z pomocą ludności w krajach objętych działaniami wojennymi. Rada Główna Opiekuńcza podczas I Wojny Światowej dostarczała żywność i odzież potrzebującym Polakom.

W czasie II Wojny Światowej polityka i działalność władz okupacyjnych zachwiała podstawą egzystencji milionowych rzesz narodu polskiego Ustała działalność Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej, działały jedyni różne ogniwa PCK, lokalne komitety pomocy, pracowało tysiące ofiarnych społeczników, ale ich wysiłki nie mogły zaspokoić potrzeb wszystkich potrzebujących.

Pomoc przyszła 4 listopada 1939 roku, gdy przyjechał do Krakowa z USA Mac Donald. Delegował go Herbert Clark Hoover, organizator pomocy Polsce w I Wojnie światowej. Przedstawiciel kwakrów nawiązał kontakt z Adamem hr. Ronikerem. Omawiając możliwości przyjścia z pomocą ludności Polski ze strony społeczeństwa amerykańskiego, doszli do wniosku, że istnieje konieczność powołania Rady Głównej Opiekuńczej w Polsce, kierowanej przez człowieka darzonego powszechnym szacunkiem. W komitecie założycielskim było kilku wpływowych arystokratów, dlatego też łatwo przekonano władze okupacyjne, że pomoc czynnika społecznego załagodzi sprawy złego zaopatrzenia ludności pozbawionej miejsc pracy, a więc i zarobków na utrzymanie.

22 lutego 1940 roku po negocjacjach, za zgodą gubernatora Hansa Franka powstała Rada Główna Opiekuńcza, z siedzibą w Krakowie. Prezesem został książę Janusz Radziwiłł. Szybko uchwalono statut Rady i rozpoczęto organizować oddziały terenowe. We wszystkich powiatach Generalnego Gubernatorstwa powstały oddziały RGO, których obowiązkiem było rozpoznanie potrzeb materialnych ludności i zaplanowanie akcji pomocowej. Ze względu na ogrom potrzeb zorganizowano delegatury w gminach.

Oddział Opatowski RGO składał się z 5 członków. Przewodniczącą była Maria Anna Jagnińska właścicielka majątku Zochcin. Inspektorami byli Jan Starzyk, Stanisław Polak, Zbigniew Mesner i Stanisław Wieczorek. Pod tym nazwiskiem ukrywał się w Opatowie znany antropolog Stanisław Górny. Niemcy wysiedlili z woj. Poznańskiego i ze Śląska wszystkich polaków z rodzinami i skierowano ich na teren Generalnego Gubernatorstwa. Na stację kolejową w Ostrowcu św. przybywały transporty wysiedlonych. Mieszkańcy miasta spontanicznie zorganizowali doraźną pomoc organizując posiłek zmęczonym podróżnikom i pomoc lekarską potrzebującym Potem przydzielano poznaniaków grupami do miast Opatowa i Ostrowca i do gmin. Sołtysi mieli obowiązek zakwaterować ich w domach włościan. Oddział RGO w Opatowie zorganizował w wielu wsiach kuchnie, gdzie gotowano posiłki dla tych, co nie mieli pieniędzy by zakupić żywność dla siebie i rodziny.

Niektórzy z właścicieli majątków sami zorganizowali i zaopatrywali obficie kuchnie dla podopiecznych. Tak działał właściciel Gierczyc. W Bodzechowie w 1941 roku wydano, wg zachowanego rocznego sprawozdania 3.065 obiadów, w tym 2.176 dzieciom.

Dary RGO z USA przeznaczone dla pow. opatowskiego najczęściej przyjmowano ze stacji kolejowej w Ostrowcu Świętokrzyskim. Niekiedy dowożono autami z Kielc.. Zawierały podstawowe produkty żywnościowe jak mąka, kasze cukier, tłuszcze czy jaja w proszku. Należało je rozwieźć do wszystkich czynnych kuchni. W Oddziale RGO zatrudniono jednego woźnicę z zaprzęgiem, ale czasem proszono o pomoc właścicieli majątków lub sołtysów.

Przywożono także tak potrzebną odzież: ubrania dla dorosłych i dzieci, bieliznę buty i koce. Ale nie przydzielano ich automatycznie. Każdy zainteresowany pisał podanie do Oddziału RGOi gdy transport nadszedł przydzielano odzież potrzebującym. Dary te nazywano w Opatowie darami z UNRY, gdyż na skrzyniach z nimi były wyraźnie nadruki.

RGO otrzymywała także pomoc finansową z zagranicy, a prośbę o zapomogą należało także zgłosić na piśmie. Stałą miesięczną zapomogę otrzymywały także. rodziny aresztowanych i zamordowanych mieszkańców miasta i powiatu. Dostarczana była osobiście przez pracownika RGO.

Opieka nad sierotami sprowadzała się do znalezienia chętnych mieszkańców wsi, zgłaszający chęć zaopiekowania się dzieckiem zaopłatą 200 złotych miesięcznie i przydziału cukru. W delegaturze w Rembowie było 2 sieroty, a w gminie Iwaniska 3 osieroconych dzieci. By prowadzić ewidencję przyjętych i rozdysponowanych darów zatrudniono sekretarkę, gdyż władze wojewódzkie RGO sprawdzało dokładnie prowadzoną dokumentację.

Inspektorzy kontrolujący pracę kuchni i odwiedzający potrzebujących pomocy, zaopatrzeni byli w przepustki starosty powiatowego dr Otto Rittera,. gwarantujące uniknięcie przypadkowego aresztowania. Do bliżej położonej wsi inspektorzy udawali się pieszo. Niektórzy korzystali z roweru, a czasem przysiadali się do jadącego w tym samym kierunku wozu konnego. Najwięcej zastrzeżeń mieli i inspektorzy do prowadzenia dokumentacji wpływów i dystrybucji produktów żywnościowych w kuchni przez opłacaną przez RGO kucharkę. Była to wiejska gospodyni, która umiała gotować, ale nie potrafiła dokładnie zanotować, co otrzymała i co kiedy ugotowała. Jednak inspektorzy pytali stołowników o jakość obiadu, a oni chwalili posiłki.

Akta Oddziału Rady Głównej Opiekuńczej w Opatowie, wraz z innymi dokumentami dotyczącymi Generalnego Gubernatorstwa Niemcy chcieli wywieźć do Rzeszy. Utknęły jednak na Śląsku, skąd po wyzwoleniu żołnierze wojska polskiego przywieźli je do Archiwum Akt Nowych.

Gdy zgłosiłam w 2005 roku chęć przejrzenia akt dotyczących RGO w Opatowie uprzedzono mnie, że akta nie są jeszcze dokładnie opracowane. Wskazano mi dwie głębokie szuflady fiszek, z których wybierałam, licząc na łut szczęścia numery, które mi na drugi dzień dostarczano z magazynów. Szczęście mi sprzyjało, bo odnalazłam kilka notatek, które cytowałam powyżej Trafiłam także na dokument z datą 7 V 1941, gdzie wymienia się "850 metrów mąki, 60 metrów kaszy i 40 metrów cukru" o które wystarał się burmistrz miasta Stanisław Kulak. Przydzielał także żywność Oddziałowi RGO starosta powiatowy dr Otto Ritter. (to jego żonę zastrzelono w drodze powrotnej z Ujazdu).

Po kilku dniach spędzonych w pracowni Archiwum Akt Nowych zdałam sobie sprawę, że ja, amatorka, nie podołam wysiłkom uporządkowaniem wszystkich akt RGO, dotyczących naszego miasta. To praca dla historyka. Wiele drobnych szczegółów pracy w Oddziale RGO zyskałam odmojej matki Reginy Gromek, sekretarki w Powiatowym Oddziale RGO w latach 1941 - 1944.

Opowiadała mi o trudnościach starych, niedołężnych ludzi pozbawionych domu, rzuconych wolą okupanta w obce środowisko, z którymi stykali się inspektorzy. O rozpaczliwym poszukiwani, rodzin, z którymi zostali rozdzieleni, gdy rodzice trafili do powiatu opatowskiego, a ich dzieci, wolą okupanta znaleźli się w innym okręgu. Opowiadała mi o spryciarzach, którzy nim stworzono kartotekę rozdzielanych darów, otrzymaliw ciągu miesiąca kilka par butów, które sprzedali po paskarskich cenach.

Poznałam historię małej dziewczynki danej pod opiekę rodzinie na wsi, która nie karmiła jej mlekiem, lecz dawała jej do ssania przydzielony cukier w szmatce. Dziecko było tak wychudzone, że trawiło własne białko. Jedna z rodzin w Opatowie zabrała je do domu, z pomocą lekarzy odkarmiła i wychowała. Kieruję gorący apel do studentów z Opatowa: zainteresujcie się kompletnymi aktami RGO dotyczącymi naszego miasta w trudnych czasach okupacji hitlerowskiej.

Dodatkowa lektura:
B. Kroll.Rada Główna Opiekuńcza 1939-1945 Warszawa 1985 rok

Aleksandra Gromek Gadkowska, 29 maja 2010