Gadkowski.pl

TAJEMNICZA KRYPTA W KOŚCIELE KLASZTORNYM oo BERNARDYNÓW w Opatowie

inne publikacje

            

Kościół p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Opatowie

15 sierpnia 1994 roku, podczas naprawy posadzki w kościele podniesiono dużą płytę, znajdującą się w posadzce i odsłonięto wejście do krypty.


(Ze zbiorów Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk (rok 1914 ).

Wiadomość, że w krypcie znajdują się trumny szybko dotarła do mieszkańców miasta. Dlatego też razem z panią Ireną Szczepańską udałyśmy się z prośbą do gwardiana klasztoru ojca Zygmunta Charymskiego, by pozwolił nam wejść do krypty. Zgodził się chętnie i razem zeszliśmy pod ziemię. Kryptę wybudowano 1 metr pod posadzką kościoła. Nie było do niej schodów ułatwiających zejście, tylko dość stroma skarpa z gruzu i ziemi. W świetle ręcznej latarki dostrzegliśmy w krypcie 3 zamknięte trumny.
Drugie zejście do krypty następnego dnia było lepiej przygotowane. W skarpie robotnicy wycięli schodki, miałyśmy ze sobą aparat fotograficzny, a dwaj młodzi zakonnicy przyciągnęli na długich przewodach dwie mocne żarówki. Krypta jest sklepiona i zbudowana częściowo z kamienia łamanego a częściowo z cegieł, tzw. palcówek, połączonych zaprawą wapienną. Na stropie są ślady jakiegoś wcześniejszego jej uszkodzenia i naprawy. Układ cegieł i kamieni jest tu nieco inny. Krypta ma wymiary: 1,8 m. wysokości, 3,5 m. szerokości i 4,15 m. długości.

Znajdują się w niej 3 nieuszkodzone, zamknięte trumny: dwie ze strony południowej, a jedna po stronie północnej. Trumny są ustawione głowami na wschód. Między nimi jest dość duża wolna przestrzeń.
               

2 trumny po stronie południowej

Trumna przy ścianie południowej jest najdłuższa, mierzy 2,1 m, a jej szerokość wynosi 60 centymetrów Była kiedyś bardzo bogato ozdobiona. Pierwotnie obita była altenbasem, który umocowano ćwiekami tapicerskimi. Dziś z drogiego altenbasu zwisają tylko strzępy, a na nich widoczne są złote nitki. Drzewo trumny suche i pozbawione pleśni.


Na wieku od strony głowy wybita ćwiekami cyfry 1790


Od strony stóp na górnej części napis IHS z krzyżykiem, a poniżej monogram maryjny


Na fotografii zaznaczyłam małymi cyframi wymieniane szczegóły.

W trumnie znajdują się zwłoki bardzo wysokiego mężczyzny. Zachował się tylko dość wyraźny zarys czaszki i przykryte grubym nalotem zetlałe kości długie. Widoczne są drobne patyczki zeschłych ziół, którymi pewnie był wysłany spód trumny. (1). Wśród sypkiego, miałkiego pyłu możemy dostrzec kilka drobnych przedmiotów: strzęp materiału koloru zielonego w kształcie serduszka (2), kilka koralików, zapewne z różańca (3), fragment rzemiennego pasa (4), strzęp cienkiego sznureczka, z zachowanymi supełkami  (5) i  metalowej tulejki o długości 12 cm (6). Postanawiamy do niej nie zaglądać by zmarły zachował  swoje sekrety.



Kolejna trumna kryje zwłoki kobiety. Napis ma górnej części: „Tekla z Ruszkowa Wysocka: mająca lat 39 umarła 1798 października 29”. Napis wykonany białą farbą jest  pokryty milimetrową warstwą białej pleśni.
Trumna jest krótsza od sąsiedniej, mierzy 1,8 m. Wnętrze wieka jest pokryte grubą warstwą jasno brązowej pleśni, która w trumnie, w okolicy stóp jest dużo grubsza.
Także nad głową zmarłej widać warstwę ciemno brązowawej pleśni.

  

Zwłoki w tej trumnie są  w stanie daleko zaawansowanego rozkładu, lecz widoczny jest cały niemal kościec. Kości długie są białawe, ale kości stóp od kolan mają zabarwienie czerwonawe. Wśród zalegającej dno trumny grubej warstwy produktów rozkładu, tkwią drobne kostki pozbawione wiązań. Poniżej przy dobrze zachowanej podeszwy skórzanego bucika (1) kilka kostek śródstopia, także zabarwionych czerwonawo. Czaszka pokryta białawym nalotem. Długie włosy bardzo kręcone, brązowe, leżą na piersiach zmarłej i sięgają niemal bioder. Na nich, na piersiach zachowany duży, drewniany krzyżyk, ozdobiony miniaturką czaszki ze skrzyżowanymi piszczelami.(2)
 


Trzecia trumna, stojąca w północno wschodniej części krypty ma prostszy kształt. Jej wieko to prosta deska bez zawiasów. Na nim czerwoną farbą wymalowano podwójną linią duży krzyż, a poniżej serduszko z dwoma gwoźdźmi, symbolami Męki Pańskiej. Boki wieka zdobi podwójny rząd kropek, którymi ozdobiono także boki trumny.



W warstwach produktów rozkładu zalegających trumnę, wyraźny jest zarys czaszki. Kości długie mało widoczne. Ich główki uległy już rozkładowi. Niewidoczne są kości stawów biodrowych i dlatego trudno domyślić się, czy są to zwłoki kobiety, czy mężczyzny. Kości nóg i stóp są przemieszane, być może przenoszono trumnę z innego miejsca i wtedy mogły nastąpić owe przemieszczenia. Jest pewne, że proces rozkładu zwłok trwał dużo dłużej niż pozostałych.
Na zniszczonych kościach twarzy leży duży strzęp zetlałego zielonego materiału niewiadomego pochodzenia, bo we wnętrzu trumny nie ma śladu obić (1) W okolicy bioder widoczne różowe koraliki i pokryty patyną krzyżyk zapewne z włożonego do trumny różańca.(2)

Pod koniec XVIII wieku krypty we wszystkich kościołach w Polsce były wypełnione po strop. Działo się tak dlatego, że zamożni parafianie pragnęli pochować swych bliskich w miejscu bardziej godnym niż cmentarz przykościelny. Podnosiło to prestiż rodziny. Lata świetności Wielkiego Opatowa dawno minęły, ludność była zubożała więc ofiary na  remonty kościoła nie były częste i znaczne. Dlatego też członkowie kapituły Kolegiaty św. Marcina za opłatą wyrażały zgodę na umieszczenie kolejnej trumny w którejś z krypt. Krzysztof Szydłowiecki właściciel miasta w północnym ramieniu transeptu kolegiaty stworzył kaplicę grobową dla swojej rodziny, a pod nią obszerną kryptę.

Analogiczna krypta znajduje się pod południowym ramieniem transeptu, przeznaczona zapewne dla zmarłych członków kapituły. Także pod wieżą zegarową w południowej kruchcie kolegiaty została zbudowana krypta i pochowany w niej został scholastyk Piotr z Gliwic.
Zgodnie z zarządzeniem w 1804 dość bezceremonialnie potraktowano trumny we  wszystkich kryptach. Wszystkie trumny zostały z nich usunięte. W ten san sposób potraktowano kryptę Krzysztofa Szydłowieckiego. Być może kapituła nie pamiętała już, jak wielkim dobrodziejem był dla kolegiaty kanclerz Wielki Koronny Krzysztof Szydłowiecki. Zwłoki jego i jego bliskich zakopano we wspólnym dla wszystkich dole na cmentarzu przykościelnym.

Inaczej przedstawiała się sytuacja w kościele zgromadzenia oo bernardynów. Zgromadzenie utrzymywało się z ofiar mieszkańców i kwest, które zbierali bracia zakonni w sąsiednich dworach i u zamożniejszych gospodarzy z okolicznych wsi. Od roku 1467, gdy biskup lubuski, właściciel miasta zaprosił zgromadzenie do Opatowa i powierzył im opiekę nad kościołem, zakonnicy mieli wiele pracy: budowali zabudowania klasztorne, a fundusze zbierali podczas kwest. Otrzymywali także darowizny.
Najhojniejszym dobroczyńcom ofiarowali to, co dla nich było najważniejsze, modlitwy za spokój ich dusz na wielu mszach i grób w krypcie kościoła.
W Księdze Dobroczyńców zgromadzenia od roku 1622 do 1752 wyliczyłam 130 darowizn różnej wartości. Przy większych darowiznach nagradzano ofiarodawcę grobem w podziemnych kryptach kościoła. Dlatego pod posadzką kościoła oo bernardynów znajdowało się ich kilka. Robotnicy pracujący przy remoncie posadzki opowiadali,  ze odkryli i zasypali kilka  pustych krypt  znajdujących się przed ołtarzami bocznymi. Niektóre z nich mogły pomieścić kilka trumien.Dlaczego więc w dużej, opisywanej powyżej krypcie pozostało tylko 3 trumny, a  pozostałe  usunięto?
Być może dla zgromadzenia oo bernardynów były to bardzo ważne osoby, wielcy dobroczyńcy i nie życzono sobie, by trumny ich zostały usunięte razem z innymi do wspólnego dołu na cmentarzu przykościelnym.
Lecz dlaczego podjęto taką decyzję już się nigdy nie dowiemy.

Płyta zamykająca wejście do krypty strzeże tajemnic trzech pochowanych w niej osób.

Tekst i zdjęcia
Aleksandra Gromek Gadkowska
12 grudnia 2010