Gadkowski.pl

WINCENTY REKLEWSKI POETA - ŻOŁNIERZ 1786 - 1812

inne publikacje


Majątek Obręczna w ubiegłych wiekach należał do rodzin Brzezińskich, Chocimowskich i Podlodowskich. Od kolejnego właściciela, Mikołaja Romera, zakupił Obręczną Wojciech Reklewski cześnik sandomierski. Rodzina pieczętowała się herbem „Gozdawa”. Majątek liczył 572 mórg gruntów ornych i 450 mórg sadów. Obręczną odziedziczył jego syn Krzysztof, podstoli sandomierski., którego pierwszą żoną była Popielówna, z którą miał syna Andrzeja.  
Synem Andrzeja był Józef Reklewski (1753-1832) subdelegat sandomierski, a w czasie Księstwa Warszawskiego Sędzia Pokoju w Opatowie. Ożeniony z Anną z Szabłowskich miał 3 córki i 4 synów. To ich najstarszym synem był poeta - żołnierz - Wincenty Marceli Reklewski
Wincenty Marceli Reklewski urodził się w Obręcznej 16 października 1786 roku i został ochrzczony w kościele parafialnym we Wszechświętych.. Wczesne lata dziecięce spędził częściowo na wsi, a częściowo w Sandomierzu, gdzie jego ojciec Józef miał przy ulicy Panny Marii drewniany dworek. Zapewne miał nauczycieli domowych, a w latach następnych kontynuował naukę w szkole podwydziałowej  w Nowej Słupi.…gdzie miejscowy proboszcz, ks. Molętowski, utrzymywał wyborną pensję z kilkunastu młodzieży złożoną” - jak w swych pamiętnikach wspomina Humnicki. Do szkoły tej uczęszczali również bracia Wincentego. Była to średnia szkoła ogólnokształcąca, ukończenie której umożliwiało podjęcie studiów wyższych. Zapewne już wtedy powstawały pierwsze wiersze poety.

Na jesieni 1804 roku, jako osiemnastolatek zapisał się Wincenty na Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, należącym po II rozbiorze Polski w 1795 do Austrii. Zetknął się wówczas i zaprzyjaźnił ze studiującym na tym samym wydziale Andrzejem Brodzińskim, również początkującym poetą.
W skomplikowanej sytuacji politycznej, gdy walczyły ze sobą 4 potęgi militarne: Rosja, Prusy, Austria i Francja, nadzieja wstąpiła w serca Polaków, że we wspólnej walce z Napoleonem przywrócone zostanie państwo Polskie w dawnych granicach. (Barbara Grochulska)
W 1806 roku Napoleon wezwał Polaków do formowania sił wojskowych, dając przy tym pierwszą zawoalowaną obietnicę odbudowania niepodległego Państwa Polskiego. Idee wolnościowe przenikały do zaborów i entuzjazm walki ogarnął też  młodzież w Krakowie „…ładunki prochu stały obok kałamarza…Nadzieja bytu nakazywała nie myśleć o Parnasie. Pegazowi obcinano skrzydła i Reklewski zamienił go na śliczną klaczkę nazywając ją swoją Kasią…” (Stattler).
W roku 1807, po pokoju w Tylży, zostało utworzone „Księstwo Warszawskie”. W Komisji Rządzącej władzę wojskową powierzono Księciu Józefowi Poniatowskiemu.
Na apel naczelnego wodza księcia Józefa Poniatowskiego, Wincenty, po 2 latach studiów przerwał naukę i przedostał się przez granicę austriacką do Częstochowy. Tam wstąpił - jako jeden z wielu ochotników - do oddziału artylerii. Niebawem został skierowany do Szkoły Elementarnej Artylerii i Inżynierii, założonej przez księcia Józefa Poniatowskiego. Odznaczał się energią i odwagą, szybko więc awansował. W lipcu 1807 roku został mianowany podporucznikiem w I Kompanii Artylerii.
W kwietniu 1809 roku Austria wypowiedziała wojnę Księstwu Warszawskiemu. Książe Józef Poniatowski reorganizując armię dysponował 4 okręgami wojskowymi. Dowodzili nimi: generał Józef Zajączek, Henryk Dąbrowski, Ludwik Kamieniecki i Michał Sokolnicki. Po zajęciu Warszawy przez Austriaków ewakuowano Komisję Rządząca Księstwa i ich rodziny. Książe Józef rozpoczął zwycięską wojnę z Austrią wyzwalając część Galicji.
Wincenty Reklewski brał udział w kolejnych bitwach, a 20 maja odznaczył się przy zdobyciu Sandomierza. Uzyskał wtedy rangę kapitana i  Złoty Krzyż Virtuti Militari.

15 lipca zwycięskie Wojsko Polskie wkroczyło do Krakowa. Władze miasta zgotowały zwycięzcom gorące powitanie.
„…Książe Józef Poniatowski stanął kwaterą w słynnym domu „Pod Krzysztoforami” i już wieczorem, 15 lipca Kraków rzęsiście oświetlony wydał bal na jego cześć.[...] Objawy radości i uroczystości pod przewodnictwem Poniatowskiego trwały podczas pierwszych tygodni pobytu wodza.[...] Najbardziej okazale czczono rocznicę urodzin Napoleona 15 sierpnia. Zaczął się ten dzień ogłuszającym hukiem armat i dzwonów i uroczystą paradą wojsk z dekorowaniem orderami.[...] Zofia Zamojska, żona Prezesa Rządu osobiście przypinała Krzyże Virtuti Militari w czasie uroczystej dekoracji na placu Szczepańskim .(Jerzy Skowronek)
Wincenty Reklewski „…Na czele swej kompanii wszedł do ukochanego Krakowa. Radosna to była dla niego chwila, kiedy po kilkuletniej rozłące mógł przycisnąć do serca, drogą sobie rodzinę, która przybyła do Krakowa by go powitać. Nie spotkał tu Andrzeja Brodzińskiego, ale jego młodszego brata Kazimierza, który prosił Wincentego by przyjął go pod swoją komendę. (K. Brodziński)
Kazimierz Brodziński był także początkującym poetą i pełnym zapału do walki o wyzwolenie. Wincenty usiłował zniechęcić 18-nasto latka, by zrezygnował z zamiarów wojaczki. Obecny przy rozmowie ojciec Wincentego Józef Reklewski wstawił się za młodzieńcem i „ 9 września podpisał Jankowski, adiutant placu, rozkaz do Komisji Kwaterunkowej, by dała kwaterę dla kadeta Brodzińskiego do artylerii…” K. Brodziński).
W końcowych dniach grudnia Książe Józef Poniatowski opuścił Kraków, a dla Wincentego rozpoczął się okres intensywnej pracy. Odbywał ćwiczenia wojskowe ze swym oddziałem, szkolił rekrutów, organizował z kolegami wycieczki w pobliskie góry, dyskutował z przyjaciółmi o poezji i wojnie i… pisał wiersze. Napisał kilkanaście sielanek, poematów i wierszy. Wiele poematów zostało w brudnopisie zaledwie zarysowanych i niedokończonych.:„Cecylia utracona”, „Robienie kwiatów” i ”Wieńce”. „…ładunki prochu stały obok kałamarza”. Zabrakło wolnego czasu na kontynuowanie studiów.
W 1811 roku Wincenty Reklewski wydał własnym sumptem  tomik wierszy  „Pienia Wiejskie”, z rycinami wykonanymi w Wiedniu, wg rysunków Michała Stachowicza.  Nakład był mały - 500 egzemplarzy.
W Bibliotece Narodowej w Warszawie znalazł się w katalogu tylko jeden  egzemplarz „Pień Wiejskich”. Jest to mała książeczka o wymiarach 10 na 13 centymetrów. Umieścił w niej kilkanaście najwcześniejszych swych utworów. Pierwotnie wyglądała zapewne inaczej. Teraz jest oprawiona w szare płótno i papier marmurkowy. Drukowana na sztywnym, cienkim, kremowym papierze.

„Oto jest Muza moia: zefirek skrzydlaty
Kiedy wychodzi z cienia, przez lekuchne wiania
Swywolny iey niekiedy powłokę odsłania
Zaniedbana iey piękność i skromna ozdoba.
Bogom się tylko ziemi, nie ludziom podoba”

7 maja 1811 roku wojsko polskie na rozkaz księcia Józefa wyruszyło z Krakowa do Warszawy. Poeta - żołnierz został przydzielony do robót fortyfikacyjnych i „jako poddyrektor znacznie przykładał się do pracy koło twierdzy Modlina ”. Tam zastał go wybuch wojny Napoleona z Moskwą. 4 czerwca 1812 roku wyruszyli pod sztandarem  Księcia Józefa, w dywizji gen Sokolnickiego  na wschód. Wincenty Reklewski zdążył jeszcze przed wymarszem opracować literacko jedną z najstarszych polskich pieśni wojskowych „Idzie żołnierz borem lasem, przymierając z głodu czasem”. Przebył cały szlak do Moskwy i w każdej bitwie odznaczał się walecznością. Po bitwie pod Smoleńskiem otrzymał awans na podpułkownika.


„…W dalszym pochodzie ku Możajskowi zapadł na zdrowiu, które przez tak prędki marsz, niewygody i brak posiłków, coraz się pogarszało. Podczas bitwy pod Możajskiem leżał Reklewski na polu bardzo już osłabiony. Okropność tej bitwy i jego stanu, śmierć w ten dzień jego najlepszych przyjaciół, (zginął Andrzej Brodziński), z których jeden śmiertelnie ranny umyślnie z placu zawieźć się do niego dla pożegnania kazał, przyspieszyły krótkość dni mu przeznaczonych. W coraz dotkliwszym niedostatku i niemożności ratowania go przeszliśmy koło palącej się Moskwy aż pod Rożestwo koło Kaługi), skąd bez przytomności już zmysłów będący odwiezionym został do lazaretu w Moskwie, gdzie w parę dni w 27-mym roku życia pożegnał tę ziemię.”  (Brodziński)  
Mimo choroby Wincenty wierzył, że wróci do Polski  i zwierzał się przyjacielowi „...Mrozy wnet się przesilą, ja wcale zimna już nie czuję. Skromna młodość nasza wszystko to przetrwa. Dług ojczyźnie spłaciwszy, sobie wzajem resztę życia poświęcim. Tej wiosny wracam do domu, domuruję dworek zaczęty nad strumieniem, przerzynający błonia sandomierskiej pszenicy. ( Brodziński) 
Nie wrócił. Zmarł pod koniec września lub z początkiem października 1812 roku. W spalonej Moskwie zatarł się nawet ślad po miejscu, gdzie chowano zmarłych w lazarecie.
Poeta nie został zapomniany, głównie dzięki przyjacielowi Kazimierzowi Brodzińskiemu, który ogłosił  w „Pamiętniku Warszawskim” w 1815 roku wspomnienie o Wincentym i część jego rękopiśmiennej spuścizny: „Poema Pastoralne”, „Wieńce” i „Sonety”..
W 1850 roku, niemal 48 lat po śmierci poety ukazały się na rynku księgarskim w Krakowie „Sielanki Krakowskie” autorstwa Wincentego Reklewskiego. Nie wiadomo kto był inicjatorem wydawnictwa. Książeczka jest niewielka o wymiarach 11 na 14 cm starannie wydana. Jest także dostępna dla czytelników w Bibliotece Narodowej w Warszawie. Powtarza kilka utworów, drukowanych w 1811 roku i dodaje kilka innych.
Poeta – żołnierz Wincenty Reklewski nie został zapomniany. Znalazł skromne, ale trwałe miejsce w literaturze Polskiej,  jako preromantyk, piewca  urody życia.
Ukazało kilka prac, omawiających jego twórczość. W 1927 roku Bronisław  Gubrynowicz poświęcił Reklewskiemu obszerny szkic monograficzny i ogłosił  resztę jego literackiej spuścizny „Robienie kwiatów” i zachowane części heroikomicznego poematu „Cecylia utracona”. W poetyckich antologiach jest często wymieniana  duma p.t. „Halina”, wspominająca  bitwę pod Raszynem.
W 1971 ukazał się obszerny szkic Anny Dobakówny, zatytułowany „Uroda życia”, analizujący wiersze Wincentego Reklewskiego
„Wincenty Reklewski „Jest  piewcą urody życia, którą dostrzega nawet w drobiazgach. A podstawowym uczuciem jego bohaterów, oddających się głównie zabawie i beztroskiej radości jest ujęta biologicznie miłość. Tak silne piętno zmysłowości połączone z nawiązaniem do wzorów ludowych sprawia, że „Pienia Wiejskie” w dziejach naszej literatury zapowiadały już nieśmiało nową poetykę”. (Polski Słownik Biograficzny).                   
Członkowie rodziny Reklewskich podają, że przechowywany był w rodzinie  przez ponad 100 lat portret  Wincentego,  malowany przez Oleszkiewicza. Jeszcze w 1915 roku widział go i pisał o nim, w wydanym pośmiertnie pamiętniku, poeta Stanisław Długosz, który jako legionista brał udział w jednej z większych bitew I Wojny Światowej, stoczonej pod Konarami.  Pisze on, że po kilku dniach krwawych potyczek: „stoimy w okopach w parku w Konarach, a przed nami oparty o drzewo widnieje portret Wincentego Reklewskiego oświetlony łuną palącego się XVII-to wiecznego modrzewiowego dworu…” (Dwór w Konarach należał do kuzyna Wincentego Zdzisława Reklewskiego).
Dalsze ślady  portretu prowadziły  do  Muzeum na Wawelu, lecz tu wpisano go  po 1945 roku na listę strat.
Nie zachował się do naszych czasów  portret Wincentego, więc aby móc sobie  wyobrazić kim był i jak wyglądał, musimy   oprzeć się na  opublikowanych wspomnieniach jego znajomych i przyjaciół.
„... W urodnej postaci Reklewskiego wszystkie zamieszkały cnoty, trudno było w nich dać pierwszeństwo jednej nad drugą.[...] istny Apollo Belwederski w mundurze oficera artylerii. Najbardziej uderzała skromność jego, ta pierwsza ozdoba przymiotów i wdzięków. Dobroczynność, rada, wsparcie i wstawienie się, były tajemne jego cnoty, którym i ja wdzięczność na grobowcu przyjaciela składam. Czułe jego serce wzdychało zawsze do wsi i większą część krótkiego tu pobytu swego przepędził on na marzeniu o przyszłej w zaciszu szczęśliwości.
 „…Przyjemna wesołość w posiedzeniu z przyjaciółmi, stosowna powaga w dopełnianiu  powinności, łagodność z niższymi, szczerość z poufałymi, uleganie wyższym, oto rzadki oręż, którym sobie serca wszystkich, nawet powszechnych nieprzyjaciół ludzi podbijał Reklewski...”  (Brodziński)
„…W Krakowie mieszkał w domu mego ojca  na Floryańskiej ulicy pod Numerem 516 na drugim piętrze, gdzie miałem sposobność często go widywać […]   Miłował sztuki piękne, zbierał obrazy i posągi, które do przechowania memu ojcu oddawał. Lubił także obrazy paciorkowe, któremi zakonnice zatrudniał. Dwóch rzeczy nienawidził: nieczystości i próżniactwa…” (Wojciech Karol Stattler)
Gdyby ktoś z czytelników  zechciał poznać wiersze Wincentego Reklewskiego znajdzie w księgarence internetowej tomik „Pienia wiejskie” wydane w 2006 roku przez Instytut Badań Literackich. Cena tomiku 18 złotych

Bibliografia:
1.Bronisław Gubrynowicz „ O nieznanych utworach Wincentego Reklewskiego” w „Notatnik historyczno literacki” Lwów 19272.Polski 
2. Słownik Biograficzny:  Andrzej i Kazimierz Brodziński str. 450-452
3.Polski Słownik Biograficzny Wincenty Reklewski str.  63-65
4. Anna Dobakówna „Uroda życia” w „Roczniki Humanistyczne” t XIX 1971
5.Wojciech Kornel Stattler w ”Kłosy Czasopismo Ilustrowane Tygodniowe” wrzesień 1873
6.Pamiętniki Humnickiego w „Sfinks” 1815
7.Kazimierz Brodziński  Wspomnienia mojej młodości w „Dziennik Wojskowy” 1815
8.Stanisław Długosz” Pamiętniki” 1920 rok
9.Jerzy Skowronek Książe Józef Poniatowski Ossolineum 1986 rok

Tekst Aleksandra Gromek Gadkowska.
10 kwietnia  2010 roku